PRAKTYCZNIE

11 oryginalnych sposobów na zdobycie pieniędzy na podróże

„Skąd wziąć pieniądze na wyjazd?” to pytanie-bumerang. „Nie stać mnie, nie mam bogatych rodziców, sponsora, zarabiam za mało” itd. – to z kolei najczęstsze wymówki, jakie można usłyszeć, gdy ktoś twierdzi, że „też by chciał podróżować, ale…”.

Wielu wydaje się, że ci, którzy podróżują i mają skądś na to pieniądze, na pewno zdobyli je w jakiś niecywilizowany, nieuczciwy sposób lub mają po prostu szczęście, ale na pewno nie zapracowali na nie. Rozczaruję Was. W większości przypadków ciężko na nie zapracowali. Czasem bywa jednak, że faktycznie zdobyli je w oryginalny sposób.  Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście również spróbowali zdobyć pieniądze w nietypowy sposób.

1. Znajdź sponsorów

Wielu osobom, które chciałyby podróżować, wydaje się, że ci, którzy to robią, dostają pieniądze od sponsorów. Niestety to nie jest wcale takie proste. Sponsorzy, jeśli w ogóle Cię wesprą, to najchętniej podarują sprzęt, ale już z gotówką bywa trudniej. Chyba że w planach jest jakiś nietuzinkowy wyczyn – wtedy nieco łatwiej jest przekonać potencjalnego sponsora. Wymaga to jednak dużego zaangażowania ze strony pomysłodawcy, no i czasu.
Adam Szostek (blog Long’n’Roll ) miał nietuzinkowy pomysł. Pojechać do Hong Kongu na longboardzie.
– To była ciężka praca. Prawie dwa lata pukania od drzwi do drzwi. Prezentacje, pisanie maili, spotkania, rozmowy. Myślę, że około czterystu firm dostało nasz projekt. Odezwało się może dwadzieścia – opowiada.
Finalnie projektem zainteresowała się marka Cropp. Projekt dostał nazwę Cropp’n’Roll. Na Longu do Hongkongu. Od Croppa ekipa otrzymała ubrania i wsparcie finansowe, które umożliwiło pokonanie trasy. Oczywiście w zamian członkowie wyprawy musieli wykonać niecodzienne zadania podsyłane przez fanów marki i dokumentować ich przebieg. Poza tym otrzymali sprzęt od innego sponsora i ubezpieczenie. Dzięki temu mogli zrealizować swój pomysł. Droga nie była łatwa, ale warta zachodu.

2. Wyjedź na wolontariat

Nie masz pomysłu, z którym można byłoby zgłosić się do firm. Nie masz też możliwości, żeby odłożyć cokolwiek, bo ledwo starcza Ci na życie.  Możesz spróbować wyjechać na wolontariat zagraniczny (tu należy rozróżnić wolontariat od wolonturystyki, za którą zwykle się płaci. Chcesz wiedzieć więcej, przeczytaj wywiad z Martyną). W ten sposób masz szansę wyjechać i poznać kraj w trochę inny sposób, dokładniej, w dodatku masz szansę zrobić coś dobrego i pomóc innym, a przy tym praktycznie nic cię to nie kosztuje. Martyna Skura (blog Life in 20 kg) połączyła dwie pasje podróż i pomaganie innymi, i wyjechała na swój pierwszy wolontariat do Gruzji.

Martyna Skura

– Miałam opłacony bilet, ubezpieczenie, zakwaterowanie. Oprócz tego zapewnione wyżywienie, transport lokalny. Dostawałam też kieszonkowe i pieniądze na dodatkowe materiały potrzebne do realizacji projektu. Nie musiałam się właściwie o nic martwić. – Wspomina Martyna.

Decydując się na tę opcję, trzeba pamiętać, że taka podróż wiąże się jednak z obowiązkami i odpowiedzialnością.

(Jak wyjechać na wolontariat – przeczytaj TUTAJ)

3. Jeśli nie na wolontariat, to może do pracy?

Jeśli masz dużo czasu i zależy ci na dokładniejszym eksplorowaniu jakiegoś miejsca, ale niekoniecznie chcesz jechać na wolontariat albo po prostu jesteś już powyżej tego wieku, w którym organizacje na wolontariat wysyłają, możesz spróbować wyjechać do pracy za granicę do jakiegoś nietuzinkowego miejsca. Tak zrobił Piotr Horzela (strona www.phontour.pl)

Piotr Horzela na Antarktyce

Pracował w sklepie turystycznym, w którym kompletowano specjalistyczny sprzęt dla Zakładu Biologii Antarktyki. Zainteresował się tematem i trafił na ogłoszenie, że szukani są ludzi do pracy w Polskiej Stacji Antarktycznej. Nie miał wykształcenia kierunkowego, był leśnikiem, a przez rok pracował na lodowcach i przez kolejne pół zajmował się obserwowaniem pingwinów. Po powrocie z Antarktyki zmienił klimat i wyjechał do Sudanu. Zupełnie przypadkiem dowiedział się o możliwości pracy w Sudanie. Dla polskich inwestorów otwierał tam firmę produkującą betonowe elementy. Aby zdobyć taką pracę, trzeba mieć trochę szczęścia, ale jak się okazuje, nie jest to niemożliwe. Piotr miał szansę naprawdę dobrze poznać odwiedzone miejsca i posmakować nieco innego rodzaju podróży. Dziś podczas licznych prezentacji, które robi, dzieli się zdobytą podczas tych podróży wiedzą.

Można też spróbować tak jak Ewa Serwicka (blog Daleko Niedalekoposzukać pracy jako rezydent. Pracuje jako rezydentka od pięciu lat, a już mieszkała pięć miesięcy w Bułgarii, dziesięć miesięcy na Lanzarote, dwa miesiące na wyspie Kos i pięć miesięcy na Korfu i w kilku innych miejscach. Najdłużej, bo dwa lata, przyszło jej mieszkać w Kenii. Praca jest trudna i wymagająca, ale pozwala lepiej poznać odwiedzane kraje. W dodatku jak opowiada Ewa:

 – Pracodawca w takich przypadkach oczywiście zapewnia zakwaterowanie (w pokoju hotelowym lub w niewielkiej kawalerce – w zależności od kraju), często samochód, telefon służbowy i wyżywienie w większości obsługiwanych hoteli, a także opłaca przeloty do i z kraju, w którym się pracuje. Często na początku sezonu jest również szkolenie, które obejmuje między innymi udział w wycieczkach oferowanych potem turystom, w czasie których można trochę pozwiedzać i sporo dowiedzieć się o miejscach od lokalnych przewodników.

4. Sprzedaj niepotrzebne rzeczy

Lubimy otaczać się wieloma rzeczami. Często okazuje się, że w znacznej mierze rzeczami, które tak naprawdę są nam zbędne, które kupiliśmy ze względu na promocję, a nie faktyczną potrzebę lub które znaleźliśmy np. na strychu czy w piwnicy i które kurzą się od dłuższego czas. Pamiętam wyjazd rowerami na Litwę. Wybraliśmy się w trójkę: ja, mój mąż i kumpel, który pieniądze na podróż (poza tym, że normalnie pracuje na etacie) zarobił, wyprzedając zabawki (głównie resoraki) z  dzieciństwa. Znalazł je po latach na strychu. Obok nich różne inne ciekawe rzeczy, które wydawałoby się, że nie są nikomu potrzebne. A jednak znaleźli się nabywcy. Ze strychu „wyciągnął” wówczas prawie pięć tysięcy złotych.

Ty też na pewno masz wiele niepotrzebnych rzeczy. Sprzedać możesz je w wielu miejscach, w ten sposób oczyszczając trochę przestrzeń wokół siebie i zyskując środki, które możesz przeznaczyć na podróż. Jedną z opcji zasługujących na uwagę jest nowy serwis Wiewiórka.pl, który przekazuje kartę przedpłaconą, na której zbiera się pieniądze, otrzymane za odesłane firmie niepotrzebne rzeczy czy surowce wtórne. W ten sposób pozbywasz się niepotrzebnych ubrań, butów, płyt itd. i zyskujesz finanse na podróż (a jeśli nie chcesz zbierać dla siebie pieniędzy, to serwis daje ci też możliwość przekazania zebranej kwoty na rzecz wybranej fundacji).

5. Zdobądź grant

Marzena i Krzysiek Wystrachowie (blog Wystraszeni) są arborystami, czyli zajmują się drzewami. Kochają po nich łazić i sprawdzać, co dzieje się w ich koronach i łączą to dodatkowo z pasją podróżowania. Początkowo wspinanie po drzewach traktowali rekreacyjnie, potem jednak przyszedł czas na zrobienie „czegoś większego”. Powstał projekt „W koronach drzew”, którego głównym założeniem była wspinaczka drzewna w znacznie się od siebie różniących częściach Parku Madidi w Boliwii. Dzięki temu mogli poznać różnorodność Amazonii. Częścią projektu była też współpraca z naukowcami.

DCIM100DRIFT

Udało im się wygrać piątą edycję Memoriału im. Piotra Morawskiego i zdobyć grant na realizację projektu. Nie było to oczywiście łatwe zadanie.

Wystraszeni napracowali się, ale za to potem mogli cieszyć się sukcesem. Warto, więc jeśli ma się ciekawy pomysł, spróbować poszukać grantów, które pasowałyby do projektu i spróbować o niego zawalczyć.

6. Wyjedź na wymianę


Z tej opcji mogą skorzystać niestety jedynie studenci. Michał Ilczuk mówi, że pieniądze dla studentów leżą praktycznie na ulicy, tylko trzeba się po nie schylić, a wie, o czym mówi, ponieważ w ramach umów bilateralnych, jakie zawiera uniwersytet, na którym studiował, studenci mogą wyjeżdżać między innymi do Chin, Meksyku, Argentyny, Korei, Rosji i wielu innych krajów. Michał wybrał Korę, bo chciał, żeby było daleko i zupełnie inaczej niż dotychczas, chciał poznać zupełnie odmienną kulturę. Poszczęściło mu się, bo mimo niezbyt wysokiej średniej – 3,9, w porywach do 4.0, z braku innych chętnych na wyjazd do Korei, dostał się.

Michal Ilczuk

– Mogło to wynikać z tego, że na wymiany bilateralne uczelnia nie przyznaje stypendiów, więc koszt takiego wyjazdu trzeba pokryć samemu – mówi Michał.

Ale nie koniecznie. Michał zaczął szukać możliwości zdobycia stypendium po stronie koreańskiej. Znalazł opcję: stypendium ASEM DUO w wysokości czterech tysięcy euro. Ponieważ był jedynym studentem ze swojej uczelni, który starał się o to stypendium, bez problemów je dostał.

– Szesnaście tysięcy złotych starczyło mi nie tylko na pół roku całkiem niezłego życia w Korei, ale też na prawie dwumiesięczną podróż po Azji Południowo-Wschodniej już po skończonym semestrze. Michał udowodnił, że wystarczą tylko chęci, by sięgnąć po to, co się chce.

7. Skorzystaj z crowdfundingu

Dlaczego miałby ktoś płacić za czyjeś wakacje? Mało jest dobrych powodów ku temu. I jak się okazuje, mało komu udaje się zdobyć pieniądze w ten sposób na podróż. Marzena z Krzyśkiem też próbowali i nie udało się, mimo że mieli nietuzinkowy pomysł. Ale są tacy, którym się udało. Co zadecydowało o ich sukcesie? Przede wszystkim wygrane projekty miały konkretny cel i „namacalne” efekty. Tak było w przypadku projektu Nanga Dream, czyli pierwszego zimowego wejścia na Nanga Parbat.

W ten sposób udało się też zdobyć pieniądze Łukaszowi Superganowi. Z tym tylko, że Łukasz nie zbierał pieniędzy na sam wyjazd (wizę, transport i podróż opłacał we własnym zakresie), ale na potrzebny mu sprzęt. Jego projekt miał przynieść konkretny efekt. Jak sam mówi:

– Ciężko jest sfinansować przez crowdfunding zwykły wyjazd, który nie ma jakiegoś namacalnego celu, a sporo jest takich na Polak Potrafi.

Łukaszowi się jednak udało. Warto wiec próbować, ale wcześniej warto się najpierw do tego porządnie przygotować. (Przeczytaj o zasadach CF)

(O rozliczeniu Łukasza z projektu możecie przeczytać TUTAJ)

8. Sprzedaj/wynajmij mieszkanie

W podróży spotkałam bardzo wiele osób, które mówiły, że sprzedały swoje mieszkanie i ruszyły za te pieniądze przed siebie. Wiem, że nie każdy potrafiłby to zrobić, mając jednak gdzieś z tyłu głowy taką myśl, że fajnie jednak mieć miejsce, do którego zawsze można wrócić. Ale można własne mieszkanie na czas podróży na przykład wynająć, a pieniądze z wynajmu przeznaczyć na życie w podróży. Tak zrobiła Ewa Świderska (blog www.ewcyna.com). Ewa była w o tyle komfortowej sytuacji, że dostała jedno mieszkanie po cioci, które potem sprzedała, spłaciła dzięki temu kredyt swojego mieszkania i zyskała również fundusz na podróż, co starczyło jej na około trzy lata życia, w tym życia w podróży. Dwa lata temu wynajęła swoje nieduże mieszkanie i z tego żyje w podróży, choć podkreśla, że obecnie nie starcza jej to na pokrycie kosztów, co nie przeszkadza jej dalej jechać przed siebie, bo jak mówi – Jadę dalej, bo chyba nie potrafię i nie chcę inaczej. W podróży też chcę znaleźć jakąś pracę. Ewa podróżuje niskobudżetowo: jedzie przez świat rowerem, śpi zwykle na dziko w namiocie, udowadniając, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jest tylko jeden minus tego rozwiązania -trzeba mieć mieszkanie.

9. Zainwestuj

Marysia Maciocha (blog My Travel Affairs) od kilku lat podróżuje i co najciekawsze nie pracuje. Swoje się jednak napracowała w wielkiej korporacji finansowej, dzięki której udało jej się sporo zaoszczędzić. Pracowała tyle, że nie miała kiedy wydawać zarobionych pieniędzy, zwłaszcza że firma opłacała jej mieszkanie. Po dwóch latach zrezygnowała z pracy i zaczęła podróżować, ale i jednocześnie zastanawiać się, co zrobić z zaoszczędzonymi pieniędzmi, by nie wydać wszystkiego na życie i podróże, ale żeby starczyły jej one na dłużej. Zainwestowała, jako inwestor w dwie firmy, które co roku wypłacają jej dywidendy. Marysia podkreśla, że nie ma na utrzymaniu mieszkania, samochodu, nie płaci za kablówkę, Internet i że to, co dostaje, to nie są kokosy, ale starczają jej na życie w podróży. Czy w jej przypadku to była kwestia szczęścia? Marysia mówi, że połączenie i sprzyjającego jej w życiu szczęścia, i odrobiny rozumu, z czym trudno się nie zgodzić. A na pewno warto się na jej przykładzie wzorować.

10. Wygraj w konkursie

Trochę trudniejszy sposób, czasem pracochłonny (w moim przypadku tak było), a czasem będący łutem szczęścia (gdy bierzesz udział w konkursie sms lub innym i to ciebie losują, jako zwycięzcę). Pięć razy udało mi się wyjechać w podróż dzięki wygranej. Zdobyłam bilety do USA w dwie strony, wycieczkę na Maderę i Azory, do Japonii, a razem z mężem w jednym z programów telewizyjnych wygraliśmy wycieczkę do Egiptu. Najlepszą jednak nagrodą była nie wycieczka, lecz pieniądze, które zdobyłam w konkursie organizowanym kiedyś przez TVN, w którym trzeba było opisać swoją pasję. Zajęłam wówczas pierwsze miejsce i otrzymałam nagrodę w postaci dziesięciu tysięcy złotych, które przeznaczyłam na wyjazd do Ameryki Środkowej (po raz drugi). W każdym przypadku była to ciężka praca, ale też i pewnie trochę szczęścia, że trafiłam w gusta jury. Można i tak 🙂

Poniżej filmik, którym wygrałam wycieczkę do Nowego Jorku. Wycieczka ostatecznie nie doszła do skutku, ale dzięki temu trafiłam na Azory i Maderę.

Kolejny przykład radosnej twórczości konkursowej. 3 dni roboty, ale efekt chyba niezły, finalnie wygrana w konkursie.

transformacja

11. Zarób-odłóż

Zakończę nieoryginalnie, ale sposobem, który daje największe szanse zdobycie pieniędzy na podróż. Posłużę się i tym razem swoim przykładem. „Ja nie mam, z czego odłożyć, bo ledwo wiążę koniec z końcem”, usłyszałam nie raz. „Odkładać na fanaberie, widzimisię mogą ci, którzy dużo zarabiają”, powiedział mi ktoś inny kiedyś z wyrzutem. To prawda, że dawniej zarabiałam niemało, gdy pracowałam jeszcze jako przedstawiciel firmy farmaceutycznej, ale tak naprawdę pierwsze zaoszczędzone pieniądze, na pierwszą podróż z moim wówczas jeszcze chłopakiem (dziś mężem) zaoszczędziłam, zarabiając mocno poniżej średniej krajowej. Jakim cudem? Wykazałam się niebywałymi umiejętnościami matematycznymi. Podliczyliśmy wspólnie, że każdego dnia wypalamy niemal paczkę papierosów, znaczy każde z nas (mam nadzieję, że moja Mama tego nie czyta, bo nie wie, że kiedyś paliłam. Na wypadek, gdyby jednak: Mamo, ale krótko i już dawno nie palę =D). Szybka kalkulacja (paczka papierosów kosztowała wówczas ok. 5 zł) i wyszło, że jeśli rzucimy palenie oboje i zaczniemy codziennie wrzucać do skarbonki po pięć złotych, to wspólnie w ciągu roku uzbieramy ponad 3500 zł. I tak zrobiliśmy. Pojechaliśmy wtedy na pierwsze wspólne wakacje do Szwecji i Danii. I było super. Dziś nawet nie chcę liczyć, ile można uzbierać pieniędzy, rzucając palenie. Może, dlatego tak mało osób podróżujących hołubi temu nałogowi? A co jeśli nie palisz? Może rzuć coś innego. Cotygodniowa impreza w modnym klubie? Kawa z papierowego kubka z popularnym logo na mieście? Przykłady można mnożyć. No i podstawowa zasada: wydawaj mniej, niż zarabiasz (pomaga w tym prowadzenie budżetu domowego i spisywanie wydatków). Zawsze da się coś zaoszczędzić.

Jak widać sposobów na to, żeby zdobyć pieniądze na podróż, jest wiele. Tekst nie wyczerpuje wszystkich. Przykładami poszczególnych osób, które realizują swoje marzenia o podróżowaniu, chciałam pokazać, że tak naprawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Znacie jeszcze inne sposoby?

Tekst powstał przy współpracy z serwisem Wiewiórka.pl

wiewiorka


Moja książkę już do nabycia. Kupisz ją podczas spotkań autorskich/prezentacji oraz na stronie wydawnictwa i w dobrych księgarniach:

Zamów na stronie wydawnictwa!>>>

Kalendarium spotkań autorskich>>>


O Autorce

B*Anita Demianowicz

Podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję m.in. z magazynami Podróże, Poznaj Świat i Rowertour. Prowadzę prezentacje i warsztaty podróżnicze w całej Polsce. Jestem również przewodniczką grup trampingowych dla kobiet, a także organizuję festiwal TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.
Jestem absolwentką kilku kierunków studiów, m. in. filologii polskiej na UG i Polskiej Szkoły Reportażu.
We wrześniu 2016 ukazała się debiutancka książka: "Końca świata nie było".

Więcej o mnie>>>.

Dodaj komentarz

63 komentarzy do "11 oryginalnych sposobów na zdobycie pieniędzy na podróże"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Evi
Gość
Tylko w tym miesiącu chyba 10 osobom odpowiadałam na to pytanie. I zawsze odpowiedź jest taka sama idź do pracy 🙂 Twoi rozmówcy udowadniają, ze można inaczej, choć nie da się ukryć, że bez pracy nic nie przyjdzie samo i warto by to w końcu do wielu dotarło. Praca czy w Polsce czy na Arktyce to praca. Za darmo samo się nie robi 🙂 A na Polak Potrafi jak widzę, że ktoś oczekuje, że ludzie mu za sponsorują wakacje to mnie trzącha. Kiedyś mnie poprosił 17 latek o wsparcie, bo on sobie wymyślił na 18 podróż do Nowego Jorku. Zasugerowałam… Czytaj więcej »
tilorn
Gość
Po to jest Polak Potrafi, żeby każde nawet najbardziej surrealistyczne marzenie mogło się spełnić. W stu procentach popieram gościa, który w wieku 18lat chciał sobie polecieć do NY przede wszystkim dlatego, że prawdopodobnie zaszczepiło by mu to na całe życie bakcyla do realizacji szalonych pomysłów. Czytając powyższy komentarz można zasnąć z nudów, a sugestia „odłożenia w czasie na 20 urodziny” mnie osobiście przyprawiła o czkawkę. Życie tak nie działa – sam co roku podróżuję, wcześnie zacząłem i żal mi jest wszystkich, którzy co roku mówią tylko „jeszcze w czasie tych wakacji zarobię, ale w czasie następnych to już na pewno… Czytaj więcej »
Evi
Gość

Nikt nie broni Ci się dorzucać do cudzych wakacji. Ile już się dołożyłeś do takich projektów? Serio pytam. Skoro go popierasz to na pewno nie gołosłownie 🙂
Ps. fajnie, że jednak nie zasnąłeś 😛

Monika
Gość

Evi, mnie nie dziwi to, że są tacy ludzie, którzy chcieliby żeby im ktoś zafundował zwykłe wakacje (też bym chciała), ani że się nie wstydzą o to prosić (ja bym się wstydziła), dziwią mnie natomiast ludzie, którzy na to dają kasę – czasami jak czytam projekty na polak potrafi to się zastanawiam czy to nie rodzina wpłaca, bo aż nie chce mi się uwierzyć.

I żeby nie było wpłacam/daję pieniądze na przeróżne rzeczy – bo często warto pomóc innym, ale uważam, że na przyjemności to każdy powinien sobie sam zarobić 🙂

Evi
Gość

Może faktycznie w dzisiejszych czasach nie powinno mnie nic dziwić 🙂 I oczywiście pełna zgoda – na to co przyjemne – a takie są podróże – trzeba zarobić samemu. Przynajmniej w moim świecie 🙂
Ja również wspieram inicjatywy społeczne, które później mają szanse służyć również mnie lub takie, gdzie się pomaga zwierzakom. Ale to co innego.

Poradnik Turystycznego Myślenia
Gość

Moim zdaniem teraz nie ma już wymówki, żeby nie podróżować. Jeśli się chce to można spokojnie znaleźć tanie bilety, tanie noclegi a nawet tanie całe pakiety wyjazdowe (dla tych początkujących lub bardziej leniwych). Jeśli na tydzień na Cyprze (w opcji z przelotem, transferami i dwoma posiłkami) można polecieć za 500 zł – pracuję w biurze podróży i dzisiaj oferuję klientom taką ofertę – to naprawdę nie ma wymówki! A przecież można jeszcze taniej jak się pokombinuje 😉

notaboringlife.com via Facebook
Gość

pytanie, którego najbardziej nie lubię :/

Ewelina Lipka via Facebook
Gość

Czy To jakaś zorganizowana akcja? Na Nowej Drodze Życia, Kołem Się Toczy, a teraz Ty – wszyscy poświęcają ostatnią notkę podobnemu tematowi 🙂 Nie żeby mi to przeszkadzało, wręcz przeciwnie, z ciekawości pytam.

Travelerka via Facebook
Gość

Ja tam mówię, że strasznie dużo zarabiam 🙂

Wiewiórka.pl via Facebook
Gość

Dziękujemy za wspomnienie o nas 🙂

Katarzyna Małecka via Facebook
Gość

ja mam kartę kredytową 😀

Kasia Michałowska via Facebook
Gość

Do możliwości znalezienia funduszy na podróżowanie dolaczylabym stypendia dla doktorantów. Jest wiele fundacji, które takie stypendia oferują naprawdę nie trzeba długo szukać, a daje to wiele możliwości również na podróżowanie

Ewa Jermakowicz via Facebook
Gość

Kiedyś mi się wydawało, że to pytanie jest takie typowo polskie. Aż mi szczęka na ziemię spadła jak na prezentacji w Szwajcarii usłyszałam (nie ja ptrzdntowalam) pytanie o to skąd bierze pieniądze na podróż. I już straciłam jakiekolwiek nadzieje.

Robert Zieliński via Facebook
Gość

Cejrowski pisał, że wystarczy sprzedać lodówkę 🙂

Martyna Skura
Gość

Dokładnie pamiętam ten cytat. Mój brzmi: nie kupuj stołu i IKEI 😉

Ola Fasola PG via Facebook
Gość

No to ja dorzucę urlop macierzyński:) bo właśnie na zasiłku macierzyńskim opierał się nasz ostatni 7-miesięczny wyjazd:) a pytanie tak naprawdę jest źle zadane, bo powinno być raczej ile te podróże kosztują, bo tu najczęściej jest sedno sprawy.

pH on Tour via Facebook
Gość

Dziękuję ; ))

Floating My Boat via Facebook
Gość

takich tekstów nigdy dość, mi też nigdy nie wierzą, że tu nie ma rocket science, tylko oszczędność, praca i trochę kreatywności.

Monia
Gość

Oszczędzać i jeszcze raz oszczędzać 🙂 Właśnie niedawno pisałam o tym u siebie na blogu, bo ludziom się wydaje, że nam pieniądze z nieba spadają :)) A my po prostu składamy złotówkę do złotówki.

Ale to też kwestia priorytetów. Bo jedni ostatnią złotówkę wydadzą na wyjazd, a inni po prostu nie mogą żyć bez najnowszego modelu telefonu albo jeszcze większego telewizora.

offthetrack.pl via Facebook
Gość

Oszczędzać! Jestem w tym mistrzynią i wszystkim polecam 🙂

Asia Rutkowska via Facebook
Gość

Zainteresował mnie punkt 4. Sprzedawanie niepotrzebnych rzeczy chyba pochłania dużo czasu, bo tak: musisz wycenić daną rzecz i musisz też czekać aż ktoś się łaskawie zdecyduje, ale też nie możesz dawać gwarancji na różne przedmioty. Pare lat temu, chciałam oczyścić pokój z takich rzeczy i po prostu rozdałam je na facebooku na grupie typu „daj weź” albo „wymienie”. Chciałam pozbyć się tego szybko. Ciekawi mnie czy komuś się udaje sprzedawać rzeczy ze strychu szybko?

Sara
Gość

Czesc Asia, my wlasnie jestesmy na etapie sprzedawania wszystkiego co sie da przed nasza roczna podroza. Mam wrazenie, ze ostatnio panuje eco moda na dawaniu przedmiotom drugiego zycia. A moze to tez specyfika miejsca w ktorym mieszkamy. Yellowknife jest miastem bardzo tranzytowym i co chwila ktos sie wprowadza, a ktos wyprowadza i przedmioty bezusatnnie przechodza z rak do rak. Nam udalo sie sprzedac niemal wszystko, co chcielismy sprzedac, z lozkiem wlacznie.

Allegrowicz
Gość

A od czego są serwisy aukcyjne? Jak rzecz jest coś warta to na pewno znajdą się chętni. Popatrz sobie na allegro.

Michał
Gość

Niestety sprzedaż gratów idzie zbyt wolno 🙁 dlatego pozbywam się niepotrzebnych rzeczy rozdając je, jeżeli nie schodzą. Może dużej kasy z tego nie ma, ale przynajmniej nie czuję się przytłoczony niepotrzebnymi rzeczami. Doszedłem już do takiej wprawy, że mam częściowo puste szafy :- ) Kwestia podejścia. Jak pakowałem mój plecak do Chile i Argentyny, z namiotem, odzieżą letnią i zimową oraz wszystkim, co potrzebne przy podróży w pojedynkę ważył jedynie 15kg. Minimalizm na 1 miejscu!

Agata Jasińska via Facebook
Gość

Muszę ukraść artykuł i pokazać moim uczniom

Wystraszeni via Facebook
Gość

również dziękujemy 🙂

Mariusz
Gość

Najważniejszy jest cel i wizja. To jest jak wirus, tego już nie da się zatrzymać 🙂
A artykuł? Znowu sama prawda, bo jak ktoś chce zawsze znajdzie sposób, jak nie to odnajdzie powód.

intoamericas.com via Facebook
Gość

Ograniczenie używek i praca w trakcie zdają egzamin. Pozdrowienia z Urugwaju 🙂

wpDiscuz