O MNIE

Anita Demianowicz. Rocznik ’81. Zawód: podróżniczka.

Na co dzień podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję z magazynami, przede wszystkim podróżniczymi: Podróże, Poznaj Świat, Rowertour, ale zdarza mi się publikować i w innych mediach (m.in. Duży Format). Prowadzę prezentacje podróżnicze i warsztaty w całej Polsce. Prowadzę również grupy trampingowe dla kobiet, a także organizuję festiwal podróżniczy w moim rodzinnym Gdańsku – TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.

19 września 2016 roku zadebiutowałam na rynku wydawniczym książką podróżniczą „Końca świata nie było”, opowiadającą o mojej pierwszej samotnej, pieciomiesięcznej podróży do Ameryki Środkowej. Absolwentka wielu kierunków studiów, m. in. filologii polskiej, ale i najważniejszej dla mnie w historii edukacji Polskiej Szkoły Reportażu, która nauczyła mnie inaczej patrzeć na otaczajacą rzeczywistość.

Najchętniej podróżuję w pojedynkę, a moim ulubionym środkiem transportu jest rower, którym pokonałam zimą trasę z Ukrainy, przez Bułgarię, Rumunię do Turcji, Iran i Turkmenistan, a co najważniejsze objechałam Polskę dookoła, pokonując 3551 km.

Jeszcze do stycznia 2012 roku pracowałam jako przedstawiciel medyczny w firmie farmaceutycznej. Jedna podróż zmieniła wszystko.

Początek:

Miałam sen. Przyśniły mi się wzniosłe i niebezpieczne wulkany, piaszczyste plaże Morza Karaibskiego i „koniec świata”, który miał nastąpić 21 grudnia 2012. To musi być Gwatemala – rzekłam, spoglądając na mapę świata. Czułam, że ona mnie wzywa, że jest tam coś, co muszę odnaleźć. Wiedziałam, że ta podróż zmieni całe moje życie.


Moja książkę już do nabycia. Kupisz ją podczas spotkań atorskich oraz na stronie wydawnictwa i dobrych księgarniach:

Zamów na stronie wydawnictwa!>>>

Kalendarium spotkań autorskich>>>


Na początku był więc plan wyjazdu, który długo kiełkował w mojej głowie. Długo, bo miałam obawy, a właściwie to byłam przerażona, że zaplanowałam prawie pięciomiesięczny samotny wyjazd w odległe i nieznane kraje, bez znajomości języka hiszpańskiego. Do tej pory moje wyjazdy ograniczały się raczej do kilkunastodniowych podróży w towarzystwie męża, który zawsze dbał o moje bezpieczeństwo i wszelkie sprawy organizacyjne. W dodatku miałam rzucić pracę w korporacji, w której jako przedstawiciel medyczny przepracowałam pięć lat.

Przygotowania do samotnego wyjazdu rozpoczęłam więc od pierwszych podróży autostopem w towarzystwie, ale nie mężowskim jak to zwykle bywało, ale w towarzystwie koleżanek. Zaczęłam powoli zyskiwać wiarę w to, że jednak potrafię sama pewne rzeczy zorganizować i poradzić sobie w trudnej sytuacji. Choć nie zawsze było łatwo.

I w końcu nadszedł pamiętny dzień 8 grudnia 2012, gdy stanęłam na płycie lotniska im. Lecha Wałęsy w Gdańsku i ostatni raz pomachałam mężowi na pożegnanie. Od tego dnia wszystko miało się zmienić.

Anita Demianowicz z papugami. Honduras

W podróż wybrałam się przede wszystkim chyba po to, by poznać siebie, swoje możliwości i by coś sobie udowodnić, a także by poznać nowa kulturę, by sprawdzić czy podróże są tą drogą, która naprawdę chcę w życiu podążać. Chciałam też nauczyć się języka hiszpańskiego.

I chociaż w podróży nie zawsze było łatwo, to decyzja o wyjeździe była jedną z najlepszych, jaką podjęłam. Zdecydowałam, że to, co chcę robić w życiu to podróżować i pisać o tym i krok po kroku realizuję te zamierzenia.

Pięć miesięcy minęło. Zwiedziłam jedne z ponoć najniebezpieczniejszych krajów świata: Salwador, Honduras, Gwatemalę, wpadłam z odwiedzinami też do Meksyku. Nauczyłam się języka hiszpańskiego, poznałam fantastycznych ludzi. Przede wszystkim spełniłam swoje największe marzenie i uwierzyłam w to, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych.

Z dniem wyjazdu postanowiłam prowadzić blog z podróży, który miał być początkowo tylko zapiskiem mojego codziennego życia w obcych krajach. Zaledwie po dwóch miesiącach prowadzenia bloga „Podążam swoją drogą”, otrzymałam wyróżnienie specjalne w konkursie Onetu Blog Roku 2012. To dodało mi pewności, że nie mogę przestać go pisać po powrocie. I nie przestałam.

Inni o mnie:

Zwykle wszystko robię sama, bo uważam, że zrobię to najlepiej. I chociaż piszę, i to dużo, to jednak o sobie pisać nie bardzo potrafię. W tej kwestii postanowiłam wyjątkowo zaufać innym, uważając, że zrobią to znacznie lepiej. Poprosiłam bliskich o jedno zdanie, które przychodzi im na myśl na hasło: „Anita Demianowicz”.

„Solo female traveler. Ciepła, wrażliwa czasem niezdecydowana, czego chce.” Andrzej Budnik, LosWiaheros

„Konsekwentna i uparta. Zawsze kończy, co zaczęła.” Ola Wysocka, 8stóp

„Połączenie wszystkich żywiołów. Z wyglądu jak ogień – pełna kolorów i ostrych smaków. W głowie stabilna i silna. Jak ziemia. Nosi ją jak wiatr i nie ma sensu jej zatrzymywać. A jej słowa – mądre i ładne – otaczają nas czule jak woda w ciepłym morzu” Maria Cywińska, Lumpiata.

„Dynamiczna, pomysł za pomysłem. Ale ostrzegam, nie próbujcie jej robić zdjęć z zaskoczenia. Nie lubi.” Piotr Horzela, pH on Tour.

„Jak coś postanowi to realizuje. Nieważne, czy podróż rowerem w kilkunastostopniowym mrozie, czy poranny jogging, po wczorajszej imprezie i kilku godzinach snu!” Karol Werner, Kołem się toczy.

„Trudno z nią wytrzymać.” Mąż

Moje podróże od momentu rozstania z korporacją

Kwiecień 2017 Toskania

Marzec 2017 Islandia

Styczeń 2017 Norwegia „Polowanie na zorzę”

Grudzień 2016 Chile ” Kobiecy trekking w Torres del Paine”

Wrzesień 2016 Islandia: „babska” wyprawa samochodowa 4×4

Lipiec 2016 Niemcy: Saksonia na rowerze

Czerwiec 2016 Islandia: „babska” wyprawa samochodowa 4×4

Luty 2016 Szwajcaria

Październik 2015 Wietnam

Sierpień 2015  rowerem po Islandii (niefortunnie przerwana podróż …ale jeszcze tam wrócę)

Czerwiec 2015 – lipiec 2015 – solowa rowerowa jazda dookoła Polski

Odpoczynek na rowerze. Anita Demianowicz

Kwiecień 2015  udział w V etapie Rowerowego Jamboree przez Iran do Turkmenistanu

Anita_Demianowicz-960x541

Styczeń 2015 – Luty 2015 – udział w zimowym kobiecym etapie sztafety rowerowej Rowerowe Jamboree z Ukrainy, przez Rumunię, Bułgarię do Turcji

Grudzień 2014Chile

Chile, Patagonia, Torres del Paine

Sierpień 2014 – solowy wyjazd rowerowy wzdłuż granicy wschodniej Polski

Kwiecień 2014 – Czerwiec 2014 – solowy wyjazd do Panamy, Kostaryki i Nikaragui

bAnita wśród kandydatek na miss Kostaryki Wulkan Irazu

Listopad 2013USA solo-roadtrip

Czerwiec 2013 – wyjazd na Azory

Maj 2013 – wyjazd na Maderę

Grudzień 2012 – kwiecień 2013 – pierwsza podróż w pojedynkę: Gwatemala, Honduras, Salwador i Meksyk

Wrzesień 2012 – autostopem do Barcelony

Lipiec 2012 – wyjazd do Japonii

Wrzesień 2013 – autostopem po Bałkanach

Maj 2012 – udział w wyścigach autostopowych z Sopotu do Dubrovnika

 

NAGRODY

Nominacja do nagrody TRAVELERY National Geographic w katergorii „Podróżnik on-line”

II Miejsce w konkursie Nagroda ROWERTOURu 2015 w Kategorii: Polska

Blog Forum Gdańsk Award 2015 w kategorii Blog of Gdańsk -Blog Czytelników

Nagroda główna ROWERTOURu 2014 w Kategorii: Polska 

BLOG ROKU 2012 Wyróżnienie Specjalne (blog funkcjonował wówczas pod starym adresem anitademianowicz.blogspot.com)

 

O mojej aktywności w mediach i nie tylko przeczytasz tu

Dodaj komentarz

26 komentarzy do "O MNIE"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Janusz
Gość

super pozdrawiam zapraszamy do Szczecina

Robert
Gość

Jeżeli rowerem, to polecam Camino de Santiago. Byłem w zeszłym roku i przyszłym też się wybieram. Świetna impreza.

lenka
Gość

a z dzieckiem mozna na taka pielgrzymke?

Kasia
Gość

można z dzieckiem:) są przyczepki – jeśli o rowerową wyprawę pytasz. Jeśli o pieszą – to tym bardziej. Spotkałam 5 letnią dziewczynkę z tatą i małżeństwo z 6 miesięcznym dzidziolem. Wszystko można zorganizować:) Pozdrawiam i powodzenia życzę!

Paweł
Gość

Dlaczego tutaj nie ma żadnego komentka z gratulacjami?
A skąd brać kaskę na takie podróże?

andrzej
Gość

Dołącz do dyskusji no wlasnie skad na to kasa przeloty, jedzenie, pobyt etc

Alicja
Gość

Cześć!
Świetny blog. Chyba zacznę odwiedzać go częściej. 😉

Mirek
Gość

Fantastyczne zdjęcia podróżnicze. Aż chce się zaraz wyjechać… w Bieszczady… 🙂

anna
Gość

Cudowne zdjęcia/Drezno nocą/i nie tylko,jestem pod wrażeniem,fajnie,że wybrałas Anito taki sposób na życie….poznawanie świata to cos wspaniałego…

Kris
Gość

Bardzo szybko nauczyłaś się hiszpańskiego. Ja posługuję się nim od siedmiu lat, przeczytałem kilkaset książek w tym języku przegadałem setki godzin z Hiszpanami i z tymi z Ameryki Południowej, ale ciągle ktoś mnie czymś zaskakuje. Nie mogę o sobie powiedzieć że nauczyłem się Hiszpańskiego bo nadal się go uczę. Przygodni rozmówcy twierdzą że mam andaluzyjski akcent i choć posługuję się nim biegle to zapewne nigdy nie będę go umiał w takim stopniu jak dobrze wykształcony Hiszpan. Dlatego tez zazdroszczę ci tak szybkiej nauki języka.

Mirek
Gość

Taki z Ciebie kujon
, a przygoda to przygoda.Ja znam siedemnaście języków i się nie chwale

Anita
Gość

ah te Anity- szlaone !! W listopadzie wybieram się do Panamy/ KOstaryka i Kolumbia 🙂

Mirek
Gość

Podaj szczegóły, chyba że to wyjazd solo.

Paulina
Gość

Pierwsza myśl po otwarciu zdjęcia: „Jaka piękna!” 🙂
Po przeczytaniu: „piękna i odważna” 🙂

Mirek
Gość

A Ty Paulina jesteś tylko piękna czy też odważna

Mirek
Gość

Planuje w kwietniu po Świętach Wielkanocnych wyprawę rowerową dookoła Polski.Szukam chętnych do towarzystwa.

Teresa
Gość

Gratuluję Anita samozaparcia i determincji…tak trzymaj….mocno sie rozwinęłaś od czasu naszej wspólnej wyprawy…..pozdrawiam serdecznie i życzę konskiego zdrowia i dalszych sukcesów, ie tylko podróżniczych…ja tez sporo podróżuje ale nie az tyle co Ty:-) Teresa Łuka

wpDiscuz