Islandia ISLANDIA przewodnik PRAKTYCZNIE PRZEWODNIK

Islandia. Gdzie nocować?

Noclegi na Islandii są drogie. Czy można znaleźć tani nocleg? Oczywiście. Można znaleźć nawet darmowy.

Pola namiotowe, kempingowe

Latem najkorzystniej jest korzystać z pól namiotowych lub spania na dziko. Jeśli planujecie spanie pod namiotem, warto zaopatrzyć się w Campingcard (http://campingcard.is/). Karta kempingowa kosztuje 149 euro i jest ważna dla dwóch osób oraz czwórki dzieci do lat 16. Obejmuje 42 kempingi, na które można trafić w każdej części wyspy. Na każdym kempingu dopłacić należy podatek (takie nasze „klimatyczne”).

Spałam na kilku różnych kempingach. Ich standardy były różne. Każdy praktycznie miał łazienkę i prysznic (czasem prysznic jest dodatkowo płatny), część miała zadaszone kuchnie, a niektóre pomieszczenie kuchenne zamknięte, w którym można się podłączyć do prądu, ogrzać i nierzadko wysuszyć.

Jednym z najfajniejszych kempingów pod względem zaplecza, jest Reykjavik Campsite w stolicy. Ceny nie są super niskie, bo za jedną do dwóch nocy koszt za osobę wynosi 2200 ISK (ok 80 zł), ale nie jest wcale aż tak źle, zwłaszcza że warunki są bardzo dobre. Duża zamknięta kuchnia, duże łazienki, miejsce do suszenia rzeczy, jadalnia. W dodatku można się tu zaopatrzyć na starcie, np. w butle gazowe, czy prowiant, ponieważ na tym kempingu ludzie często kończą i zaczynają swoją podróż przez Islandię, w związku z czym ci, którzy wyjeżdżają, zostawiają rzeczy, które im się już nie przydadzą.

Polecam też kemping w Parku Narodowym Thingvellir. Sam kemping nie jest zbyt rozbudowany. Są tylko dwa prysznice i czasem trzeba odstać sporo czasu w kolejce, ale dla otoczenia warto. Kemping z widokiem na piękne góry i bajeczny wschód i zachód słońca nad nimi.

Ceny kempingów poza stolicą z reguły wynoszą 1200-1700ISK.

Park Narodowy Thingvellir, Islandia, Anita Demianowicz

Kemping na polu namiotowym w Parku Narodowym Thingvellir

Spanie na dziko

Biwakowanie na dziko jest jak najbardziej dozwolone, choć oczywiście w wielu miejscach popularnych turystycznie, umieszczone są zakazy, co wynika z rosnącej z roku na rok liczby turystów i nie zawsze miłych doświadczeń miejscowych z nimi. Taki zakaz jest na przykład na terenie półwyspu Dyrhólaey, ale już kilka kilometrów wcześniej takiego zakazu nie ma i można się rozbić. Ze względu jednak na to, że wiele terenów na Islandii jest prywatnych, można mieć problem ze znalezieniem miejsca na swobodne rozbicie. Można próbować zapytać właścicieli, ale nie zawsze jest to łatwe ze względu na barierę językową.

Wiele miejsc nie leży w rękach prywatnych, ale bardzo często są to niestety pola lawy, na których rozbicie namiotu jest średnio możliwe.

Pamiętajcie, żeby w miejscu, w którym się rozbijacie, zawsze zostawiać po sobie porządek. Niby rzecz oczywista, ale okazuje się, że nie dla każdego.

Nocleg na dziko przy lodowcu

Nocleg za zgodą gospodarza

Nocleg na dziko, Islandia

Hotele, hostele, inne

Wiele miejsc noclegowych, które istnieją na wyspie, można często znaleźć tylko na miejscu albo na islandzkich stronach. Osobiście, wyjeżdżając zimą na Islandię, najprościej było mi rezerwować na booking.com. Przetestowałam kilka noclegów i właściwie ze wszystkich byłam zadowolona.
Selfoss jest dobrym miastem wypadowym na „złoty krąg”. Zarezerwowałam Analynn Guesthouse. Specyficzny o tyle, że mieści się w domku i mieszka się razem z właścicielem. Jest on jednak bardzo przyjazny i widać, że lubi towarzystwo i rozmowy. Pokoje są ładnie urządzone. Na parterze domu i na pierwszym piętrze znajduje się czajnik elektryczny, zestawy do kawy i herbaty. Minusem jest brak możliwości korzystania z kuchni, która jest miejscem gospodarzy. Można w niej zasiąść jedynie rano na śniadanie.
Najbardziej podobał mi się Hof 1 Hotel. Nie należy do tanich, ale tak, jak pisałam, noclegi na Islandii są dość kosztowne. Hotel znajduje się z dala od miast, dzięki czemu jest szansa na zaobserwowanie zorzy. Z Hof jest blisko do Zatoki lodowcowej.
Jednym z moich ulubionych miejsc na wyspie jest miejscowość Vík í Mýrdal z bajeczną czarną plażą Reynisfjara. Zależało mi, by właśnie tam nocować i móc fotografować wschód słońca w tym bajecznym miejscu. Z miejscowości jest również bardzo blisko na przylądek Dyrholey, na którym w lecie można obserwować maskonury. Tu testowałam dwie miejscówki. Szczególnie polecam Puffin Hotel Vik. Pokoiki małe, ale schludnie urządzone plus smaczne śniadanie w cenie. Cenowo Puffin Hotel był podobny do Arsialir, ale tego raczej nie polecam, choć widok z balkonu jest świetny.
Zależało mi również na byciu o świcie przy wodospadzie Skogafoss. W sezonie jest tam pole namiotowe, ale też Hostel Skogar. Umiejscowienie super, a hostel jak to hostel. Szału nie ma, ale da się przenocować.
Ceny latem są dużo wyższe niż zimą. Porównuję ceny w tej chwili, z tymi marcowymi. Na przykład w hotelu w Hof za dwa pokoje w sumie dla pięciu osób, płaciłam około 1400 zł. W tej chwili musiałabym zapłacić prawie 3 tysiące złotych za pięć osób na jedną noc.

Noclegów możesz szukać na Booking.com Możesz też spróbować szukać kwatery prywatnej na AirB&B. Klikając w ten link dostaniesz 100 zł zniżki przy pierwszej rezerwacji.

Jeśli planujesz wycieczkę na Islandię zapoznaj się z pozostałymi częściami przewodnika:

Islandia -informacje ogólne Pogoda, czyli kiedy jechać na Islandię? Islandia. Komunikacja, czyli jak poruszać się po wyspie  3 gotowe plany wycieczki na Islandię 19 atrakcji, które warto zobaczyć na Islandii Landmannalaugar, czyli „tęczowe góry” w Islandii

O Autorce

B*Anita Demianowicz

Podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję m.in. z magazynami Podróże, Poznaj Świat i Rowertour. Prowadzę prezentacje i warsztaty podróżnicze w całej Polsce. Jestem również przewodniczką grup trampingowych dla kobiet, a także organizuję festiwal TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.
Jestem absolwentką kilku kierunków studiów, m. in. filologii polskiej na UG i Polskiej Szkoły Reportażu.
We wrześniu 2016 ukazała się debiutancka książka: "Końca świata nie było".

Więcej o mnie>>>.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz