AMERYKA POŁUDNIOWA CHILE PRAKTYCZNIE

Torres del Paine, Chile. Jak zorganizować tygodniowy trekking?

Szlak turystyczny w Parku Narodowym Torres del Paine uznawany jest za jedną z najpiękniejszych tras trekkingowych świata. Jak przygotować się na taki wyjazd? W poście prezentuję garść praktycznych porad jak dojechać i co ze sobą zabrać, czyli jak zaplanować tygodniowy trekking.

Torres del Paine leży na południowym krańcu  Chile. Ponad 3000  km od stolicy kraju – Santiago. Jednak pomimo tej odległości warto wybrać się do Patagonii i przejść szlak wokół masywu. Widoki są imponujące!

Jak dostać się do Parku Torres del Paine?

Samolotem

Najwygodniejsza i najszybsza opcja to samolot do Punta Arenas i stamtąd już autobusami (ok. 7 godzin do parku). Można lecieć bezpośrednio z Santiago, albo poszukać czy nie będzie taniej np. z Puerto Montt. Podróż samolotem trwa oczywiście najkrócej i jeśli się dobrze poszuka, można znaleźć bilety do Punta Arenas niemal w tej samej cenie w obie strony (a czasem nawet nieco taniej) co bilety autobusowe.

Z Chile latają dwie linie LAN Airlines  (chilijski narodowy przewoźnik) i Sky Airlines
Na stronie LAN w zależności od tego  jaki kraj wybierzecie na stronie głównej przewoźnika, zobaczycie zupełnie różne ceny. Podając, Chile za lot rezerwowany z odpowiednim wyprzedzeniem można trafić ceny poniżej 100.000 peso (czyli ok.160 dolarów), jednak gdy podamy kraj UE cena skacz powyżej 500 dolarów. Czy bilet kupiony w ten sposób będzie honorowany niestety nie testowałam. Jednak wprowadzając rezerwację zmiana narodowości na kolejnych krokach nie powoduje żadnych błędów czy zmiany ceny. Może warto zaryzykować? Z dyskusji na forach wynika, że nie ma problemu z honorowaniem takich biletów.

Warto też pamiętać, że cena którą ujrzymy w kalendarzu lotów nie zawiera podatków i po przejściu do dalszej części rezerwacji wzrośnie. Ceny poniżej 250 dolarów można uznać za całkiem atrakcyjne.
Do Punta Arenas można się też dostać z Argentyny tymi samymi liniami, jednak ceny z Buenos Aires, są wyżssze niż z Santiago.

Autobusem

Najpierw z Santiago do Puerto Montt (12-13 godzin) – koszt za miejsca pół-leżące (ok. 15-20 000 peso), miejsca leżące (ok. 30 000 peso)
Puerto Montt do Punta Arenas (30 godzin) – koszt biletu ok. 30.000 peso od osoby

Następny etap podróży autobusem dotyczy również osób, które do Punta Arenas doleciały.
Punta Arenas do Puerto Natales  (4,5 godziny) – bilet 6.000 peso od osoby
Puerto Natales do Torres del Paine (ok. 2 godzin) – bilet 10.000 peso w dwie strony. Bilet powrotny jest otwarty, wracasz kiedy Ci pasuje. Nie ma obawy o to, że gdy przyjdziesz z powrotem na autobus a nie masz wykupionego konkretnego miejsca, że go zabraknie dla ciebie. Kilka firm w tym samym czasie podjeżdża po turystów i w razie, gdy autobus firmy, w której kupowałeś bilet, będzie pełny, kierowca przesadzi cię do innego autobusu. Bilet można kupić w Puerto Natales na dworcu, na który dojedziesz z Punta Arenas.
Autobusy odjeżdżają o 7.30 rano lub o 14.30, a wracają z Laguna Amarga o 16.45 i o 19.45. Mają jeszcze trzy inne przystanki na terenie parku. Trzeba dobrze się wczytać w rozkłady bo są nieco mylące.

Nocleg w Punta Arenas

Jest mnóstwo hosteli. Już właściwie zaraz po wyjściu z terminalu można natknąć się na pierwszy z nich. My zarezerwowaliśmy najtańszy jaki znaleźliśmy i za pokój dla dwóch osób zapłaciliśmy 40 dolarów.

Hostal Torres del Paine może do najnowszych i najpiękniejszych nie należy, ale można poczuć się jak w domu, dzięki jego cudownej właścicielce Carmencicie, z którą bardzo szybko złapałam dobry kontakt. Minusem jest brak kuchni, ale śniadanie jest wliczone w cenę i można zawsze poprosić o zagotowanie wody na kawę czy herbatę. Dostać się do niego łatwo, choć od centrum i terminalu trzeba przejść z 6-7 skrzyżowań.

Naprawdę godnym polecenia hostelem jest Hostal Patagonia de Ataño, mieszczący się kilka budynków od Hostalu Torres del Paine. Miejsce wygląda na drogie i luksusowe (my początkowo nawet nie chcieliśmy tam zajrzeć i chyba pierwszy raz spałam w tak eleganckim hostelu), ale ceny okazały się podobne do tych oferowanych przez większość hosteli, a nawet niższe od wielu hosteli oferujących pokoje w centrum miasta.

Hostal Torres de Paine – pokój dwuosobowy ze śniadaniem – 40 $ (24.000 peso)
Hostal Patagonia de Ataño – pokój dwuosobowy ze śniadaniem – cena jak wyżej (update 2016: 13.000 peso za osobę)

Inne opcje noclegów w Punta Arenas znajdziesz tu >>>

Nocleg w Puerto Natales

Spaliśmy w dwóch hostelach. Jeden mieliśmy już wcześniej zarezerwowany przez booking.com, ale tak naprawdę w miasteczku jest wiele hosteli, których na portalach do rezerwacji znaleźć się nie da i można do nich zajrzeć z ulicy. Okazuje się często, że trafi się lepiej niż rezerwując przez Internet.
Hostal Bella Vista Patagonia – 35 $ (ok. 25.000 peso)
Estancia de Patagonia – pokój dwuosobowy ze śniadaniem – 20.000 peso
Pierwszy znajduje się bliżej centrum. Drugi kilka kroków od dworca i ten polecam. Czyściutko, przemiły właściciel. Zaledwie po jednej nocy spędzonej w jego domu, żegnał nas niczym starych znajomych.

Hostal Vaiora -pokój dwuosobowy ze śniadaniem – 36$ (ok. 25.000 peso)

Inne opcje noclegów Puerto Natales znajdziesz tu>>>

Jedzenie na trekking

Część zakupów można zrobić już w Santiago czy Puerto Montt. My nie byliśmy pewni jak będzie z przewożeniem jedzenia przez granicę. Okazało się, że wszystko, co zapakowane w puszkach, pojemnikach, butelkach można przewozić. Zabronione jest przewożenie świeżych owoców, warzyw, nasion, roślin, ziół. Zamknięty jogurt, mleko w kartonie, nawet mięso, ale ugotowane czy upieczone (jednak bez kości) też można wieźć bez problemów w bagażu podręcznym. Bagaż główny jedzie w zaplombowanym przez celników bagażniku i nikt nie sprawdza co się w nim znajduje.
Nie ma jednak potrzeby wieźć wszystkiego z Santiago. W Punta Arenas w centrum są dwa sklepy Unimarc, w których można zrobić podstawowe zakupy. Ale na większe i z szerszym wyborem warto wybrać się do tzw. Zona Franca, gdzie znajdują się m.in. sklepy wolnocłowe. Z miasta jadą w tamtą stronę taxi colectivos, oferujące wspólne przejazdy. Do Zona Franca jedzie ich sporo, m. in nr 13, 14 czy 15 („taksówki” mają swoje trasy). Z okolic hostelu najlepiej łapać 15. Stawka to 400 peso za osobę w tygodniu (w dniu świąteczne i weekendy – 450 peso, a w nocy – 500 peso)
Zakupy najlepiej robić w Abu-Gosh (taksówkarz powiedział mi, że jest znacznie lepszy niż np. Sanchez&Sanchez. Tu można zaopatrzyć się nie tylko w jedzenie, ale i cały sprzęt oraz w ciuchy trekkingowe.

Prowiant na drogę obliczaliśmy na tydzień trekkingu. Ostatecznie trasę pokonaliśmy w sześć dni. Co wzięliśmy na dwie osoby?
Lista prowiantu na tygodniowy trekking

Na śniadania:
1 kg musli  + 3 paczki 200g rodzynek
Mleko w proszku 400g (potem jeszcze dokupiliśmy kosmicznie drogą paczkę 200g na kempingu)
Paczka kawy, herbaty

II śniadania/lunche (gotować można tylko w wyznaczonych miejscach na kempingach. Nie zawsze więc w trakcie lunchu było gdzieś ugotować, więc warto było mieć coś do jedzenia na szybko i na zimno)
3 paczki tortilli (24 placki w każdej)
Puszka masła orzechowego (450g) (jak ktoś chce może jeszcze dodać marmoladę)

Przegryzki” w drodze:
400g migdałów
300g orzechów
4 gorzkie czekolady

Kolacja:
4 paczki różnego rodzaju risotto (1 paczka na dwie osoby, danie gotowe w pięć minut) – bardzo dobrze się sprawdziło, całkiem sycące i przede wszystkim lekkie
Paczka granulatu sojowego (300g)
250g makaronu (dla odmiany paczka kuskusu)
Sos pomidorowy. Nam sprawdził się też ostry sos aji, który dodawaliśmy niemal do wszystkiego. Dobrym rozwiązanie może też być słoik pesto do makaronu. Warto pomyśleć o jakiś zupkach i sosach w proszku. Granulat sojowy z makaronem jest może wartościowym pożywieniem, ale bez dodatkowego sosu, no cóż… kolacje może i były sycące, ale do smacznych bym ich nie zaliczyła.

Woda:
Na kempingach bez problemu można zaopatrzyć się w wodę, więc nie ma potrzeby taszczyć ze sobą jej zbyt dużo. My zwykle mieliśmy półtoralitrową butelkę wody + przypinaną do plecaka butelkę 0,75l i uzupełnialiśmy na kolejnych kempingach w razie potrzeby. Laliśmy wodę z kranu i piliśmy bez żadnego oczyszczania. Zgodnie z informacjami od pracowników parku woda jest czysta i nie wymaga dodatkowej dezynfekcji tabletkami czy innymi patentami (filtry, UV).

Wstęp do parku

Spotkałam się opinią, że jest drogi. Pewnie zależy od punktu widzenia. Jeśli ktoś planuje spędzić dwa dni w parku, to można mieć takie wrażenie. Jeśli jednak planujesz pokonać trasę „W”  i parku spędzić tydzień, nie wygląda już tak źle. Bilet nie ma żadnego limitu czasu pobytu. „Kupujesz bilet i możesz wejść nawet na rok” -jak powiedziała strażniczka na wejściu.
Obcokrajowcy: 18.000 peso , czyli ok. 30 $ (Chilijczycy płacą dużo mniej bo 3.000 peso)
Dzieci: 500 peso

Aktualne ceny możesz sprawdzić tu: link

UWAGA! Od 2016 Park wprowadził nowe regulacje. Nie zostaniesz wpuszczony na szlak jeśli nie będziesz mieć ważnej rezerwacji na noclegi na campingach! 2 lata temu można jeszcze było nie planować i „iść na żywioł”. niestety ilość chętnych na trekking  zmusiał Park do wprowadzenia ograniczeń w trosce o przyrodę.

Noclegi na terenie Parku Narodowego Torres del Paine

Niestety nawet taszcząc własny sprzęt (namiot, śpiwory, kariamaty) przyjdzie sporo zapłacić za noclegi. Na terenie parku są tylko trzy darmowe pola namiotowe: Campamento  Paso, który znajduje się ok. 58 km od Laguna Amarga. Drugim darmowym kempingiem jest Campamento Italiano, znajdujące się przy odnodze trasy „W”, prowadzącej na punkt widokowy Britanico. Znajduje się ok. 25 km od  Campamneto Paso. Trzeci darmowy kemping mieści się ok. 1,5 km od punktu widokowego na wieże (Mirador Torres) – Base Torres, do którego od Campamento Italiano jest ok. 25 km.
Rozbijanie się poza dozwolonymi miejscami jest zabronione, choć znam osoby, które praktykowały tego typu noclegi. Grozi to jednak bardzo wysokimi karami.
Między darmowymi polami namiotowymi jest kilka kempingów i schronisk prywatnych, które do najtańszych nie należą. Powiedzmy sobie szczerze –są koszmarnie drogie! Nie nocowaliśmy na wszystkich. Ominęliśmy Dicksona (10.000 peso „walk-in”), który wyglądał dość sympatycznie, Los Cuernos, który nie przypadł nam do gustu (albo bardzo nierówny teren, albo drewniane platformy, które były w większości zarezerwowane i wysoka cena). Większość z nich: Seron, Los Cuernos, El Chileno, Torres oraz El Frances za miejsce na rozbicie namiotu, a właściwie za jedną osobę, pobiera opłatę w wysokości 9.500 peso (ok.  15 $). Kemping Grey kosztuje 5.000 peso za osobę w namiocie przy wcześniejszej rezerwacji (bez rezerwacji 10.000 peso). Teoretycznie wliczone w cenę są łazienki i prysznice z ciepłą wodą oraz miejsce mające spełniać funkcję kuchni, czyli tam, gdzie można rozstawić swoją kuchenkę i ugotować sobie jedzenie, ewentualnie się ogrzać. Z ciepłą wodą bywało różnie, a warunki w kuchni muszę przyznać, że często były skandaliczne, zwłaszcza za kwotę, jaką pobierali. Najlepszy kemping to chyba Paine Grande (czyste łazienki i prysznice z ciepłą wodą oraz kuchnia z bieżącą wodą (nie trzeba było biegać po wodę do łazienki), w całkiem przyzwoite cenie 5.200 pesos. Z kolei w Perros, gdzie nie dało się skorzystać z pryszniców (bieżąca lodowata woda prosto z rzek) było pomieszczenie z piecem, gdzie można było się naprawdę ogrzać i wysuszyć rzeczy (koszt noclegu: 10.000 peso za osobę bez wcześniejszej rezerwacji).

Ceny łóżka w schroniskach były jednak znacznie wyższe ok. 31.500 peso (ok. 50$), przynajmniej osobom śpiącym w schronisku przysługiwały lepsze pomieszczenia do ogrzania. Dodatkowe wypożyczenie śpiwora to koszt ok. 5.000 peso za noc. Wypożyczenie namiotu, np. na kempingu Grey – 15.000 peso. Trzeba pamiętać, że nie zawsze będzie miejsce w schronisku, warto zadbać o wcześniejszą rezerwację.
Znając ceny można sobie mniej więcej zaplanować tak, by korzystać z tych darmowych lub tańszych kempingów. Czasami odległości między poszczególnymi nie są tak duże. Podaje się, że aby przejść całą trasę „O” potrzebne jest 8-9 dni. Tyle czasu zajmuje jeśli faktycznie chce się zatrzymać w każdym schronisku czy kempingu. My przeszliśmy całą pętlę, łącznie z jedna odnogą na punkt widokowy Torres del Paine w sześć dni (ze względu na pogodę nie wchodziliśmy w dolinę Valle de Frances).

Tu znajdziecie mapę parku, podobną otrzymuje każdy przy wejściu. Więcej o cenach i usługach na kempinagach i w schroniskach firmy Vertice Patagonia (Grey, Paine Grande, Dickson, Los Perrros) oraz Fantastico Sur.

Dostępność i ceny jedzenia w parku

Ceny w sklepikach na kampingach są zwykle dwu- a nawet trzykrotnie wyższe niż w marketach w Puerto Natales czy Punta Arenas. Przede wszystkim można się w nich zaopatrzyć w słodycze, batony, ciastka, ale też mleko w proszku, płatki, napoje.
Przykładowe ceny w sklepikach na kempingach:
Mała paczka mleka w proszku: 1.500 peso (cena sklepowa to ok. 700-800 peso)
Jedno jajko – 500 peso
Wino Gato, 1 litr w kartonie – 5.000 peso czerwone, 4000 białe (cena normalna w sklepie ok 1500 peso)
Danie z fasoli w puszce dla dwóch osób – 5.000 peso (cena sklepowa – ok. 2500 peso)
Piwo puszka 0,3l – 3.000 peso
Warto, jak widać, mieć  swoje jedzenie, ponieważ ceny zarówno w restauracjach przy schroniskach jak również w sklepikach są na prawdę wysokie. Gdy czytałam w relacjach innych ludzi o wysokich cenach w Torres del Paine tak naprawdę nie za bardzo wiedziałam z czym będę miała do czynienia. Dla każdego „drogo” może oznaczać coś innego.

Przykładowe ceny wyżywienia w schronisku El Chileno:

Śniadanie: 7.500 peso (ok. 12$)
Lunch box: 11.000 peso (ok. 17 $)
Kolacja: 15.000 peso (ok. 24$)
Pełne wyżywienie: 33.500 peso (ok. 50 $)

Ceny podaję w chilijskich peso i dolarach amerykańskich, bo jak wiadomo kursy są zmienne i nie ma sensu przeliczać na polskie złote. Przy okazji polecam wygodny konwerter walutowy (dostępny jest też w wersji aplikacji mobilnej -bardzo przydatne w podróży).

Co warto zabrać ze sobą do Torres del Paine?

Kije trekkingowe. Koniecznie! Myślę, że to podstawowy sprzęt. Bardzo się nam przydały i był w wielu miejscach niezwykle pomocne. Na trasie bywa bardzo ślisko, więc jest czym się podeprzeć i podtrzymać. Często trasa jest bardzo stroma i kije pomagają przekraczać kolejne stopnie. Pomagają też w badaniu tereny, ponieważ w wielu miejscach trasa jest bardzo błotnista i niekiedy prowadzi przez głębsze lub płytsze strumienie. Warto wziąć choćby po jednym kijku. Nie pożałujecie tego balastu.
Spray na komary. Zależy od pogody. Pierwszy dzień był słoneczny i upalny i gdy dotarliśmy do pierwszego kempingu Seron komary żarły nas na potęgę. Zresztą nie tylko nas. Wszystkich. Nikt jednak nie przypuszczał, że taki  będzie tam problem z komarami i nic na nie miał. Jedynym sposobem było schowanie się przed nimi do namiotu.
Jedzenie. Warto podźwigać je ze sobą, jeśli nie chce się zbankrutować. Jedzenie na sześć dni na dwie osoby kosztowało nas niecałe 300 zł. Tyle zapłacilibyśmy w schronisku za dwie osoby jednego dnia przy pełnym wyżywieniu.
Ciepły śpiwór. Mieliśmy pożyczony taki ponoć z temperaturą komfortu -10°C. Gdy jednej nocy spadł śnieg ledwo wytrzymywałam w śpiworze z zimna, choć nie sądzę by na zewnątrz było wówczas -10°. Zwróćcie na to uwagę. Stosowałam też patent z termoforem w wersji DYI, czyli wkładałam butelkę gorącej wody do środka śpiwora, żeby było cieplej. Proste rozwiązanie okazało się niezwykle skuteczne.  Butelka wewnątrz puchowego śpiwora długo pozostawał ciepła.

W co się ubrać i jakie wybrać buty?

W Torres przeżyliśmy wszystkie cztery pory roku. Pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie. Żadna z rzeczy, które zabraliśmy nie okazała się zbędna.
Co na pewno trzeba mieć:
– ciepła czapka, ciepłe rękawiczki
– coś na szyję, twarz, co osłoni od wiatru (ja miałam arafatkę i polarowy kołnierz)
– bielizna termiczna (przydaje się i w dzień i w nocy, jeśli zamierzacie spać w namiocie)
– softshell, windstoper kurtka przeciwdeszczowa z kapturem lub jakieś poncho
– polar
– wysokie, nieprzemakalne buty trekkingowe i jakieś na przebranie w schronisku, na kempingu (wiele osób nosiło crocks lub ich podróby i to chyba niezły wariant, bo na polach często też był mokro i błotniście)
– czapka z daszkiem na ładne dni
– krem z wysokim filtrem
Warto pamiętać, że trudno jest cokolwiek tam suszyć, zwłaszcza jeśli korzysta się z kempingów, więc warto zaopatrzyć się w odpowiednią liczbę dobrych skarpet i bielizny.
Bywały dni, że miałam na sobie bieliznę termiczną, sportowe getry, ciepłą bluzkę, polar, softshel i kurtkę przeciwdeszczową jednocześnie, a i tak bywało mi czasem zimno. Ale ja jestem zmarzluchem.

Trekking w Torres del Paine był przepięknym doświadczeniem. Zmieniająca się jak w kalejdoskopie pogoda, fantastyczne widoki i satysfakcja z przejścia ponad 1oo km z ciężkim plecakiem. W tym przewodniku starałam się zawrzeć wszystkie najpotrzebniejsze informacje, abyście mogli wygodnie i bezpiecznie zorganizować podobny trekking. Jeśli czegoś brakuje dajcie znać w komentarzach, a postaram się w miarę możliwości uzupełnić informacje.

UWAGA! Artukuł przedstawia ceny z 2014 roku. Proszę to uwzględnić planując budżet.

ZAPOZNAJ SIĘ TEŻ  Z INNYMI PRZEWODNIKAMI

MADERA przewodnik   PANAMA przewodnik   WIELKOPOLSKA pomysł na weekend

USA Road Trip   GWATEMALA 12 największych atrakcji  Sztokholm- pomysł na weekend

O Autorce

B*Anita Demianowicz

Podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję m.in. z magazynami Podróże, Poznaj Świat i Rowertour. Prowadzę prezentacje i warsztaty podróżnicze w całej Polsce. Jestem również przewodniczką grup trampingowych dla kobiet, a także organizuję festiwal TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.
Jestem absolwentką kilku kierunków studiów, m. in. filologii polskiej na UG i Polskiej Szkoły Reportażu.
We wrześniu 2016 ukazała się debiutancka książka: "Końca świata nie było".

Więcej o mnie>>>.

Dodaj komentarz

29 komentarzy do "Torres del Paine, Chile. Jak zorganizować tygodniowy trekking?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
clumsy06
Gość

Dzięki Anita za wyczerpujące podejście do tematu. Na pewno skorzystam z wielu zawartych w Twoim artykule rad. Jacie, już nie mogę się doczekać kiedy i ja zobaczę piękne Torres del Paine!

Andrzej Osowski via Facebook
Gość

Obiecałaś napisać poradnik. Czekałem, czekałem i się doczekałem. Poradnik prima sort, napisany precyzyjnie z dokładnością do ziarenka piasku i o wszystkim, co dotyczy trekkingu w tamtych stronach. Jesteś wielka, ale rośnij dalej.

Dominika Dabrowska via Facebook
Gość
Dominika Dabrowska via Facebook

bardzo wartościowa treść, udostępniłam i u nas 🙂

Anita Demianowicz Blog via Facebook
Gość

Dominika Dabrowska bardzo sie cieszę

Katarzyna Szopińska via Facebook
Gość
Katarzyna Szopińska via Facebook

Super! Już się nie mogę doczekać wyprawy 😀

Joanna Golińska
Gość

Bardzo przydatny artykuł 🙂 Tym bardziej, że za niecały rok znajdziemy się właśnie w tym miejscu.

Piotr Walas via Facebook
Gość

Post trafiony w dychę, bo wybieram się tam w pierwszej połowie marca! Dzięki tobie wiem już co będę jadł w trasie 😉 Jeśli chodzi o „chilijską”, tańszą opcję biletów lotniczych do Punta Arenas, to wg biura LAN, nie trzeba być obywatelem Chile żeby z niej skorzystać. Zweryfikuję w marcu 😉 W jakim okresie dreptałaś po parku ?

Ewa Orzeszko via Facebook
Gość

super, wielkie dzięki! baaaardzo się przyda ta wiedza 🙂

Anita Demianowicz Blog via Facebook
Gość

Andrzej obiecałam w koncu. Takich rzeczy na kolanie sie nie pisze a chciałam zeby było jak najdokladniej. Mam nadzieje ze sie przyda

szarotka
Gość

A przyjdzie jeden i powie, że są tylko dwa sposoby na dojazd tam… Teraz wiadomo, że ci co się przygotowują mają łatwiej w podróży.

Trekking Himalaje
Gość

Fantastycznie, szczegółowo i z sercem wszystko opisane 🙂 Dziękuję za wyczerpujące podejście do tematu i przede wszystkim życzliwość podzielenia się doświadczeniami z innymi !
Pozdrawiam i życzę wielu, wielu wspaniałych wędrówek !

Friki Afriki
Gość

Anito, dziękujemy za tak szczegółowo rozpisane informacje i wskazówki. Planujemy się wybrać niedługo w ten rejon i bardzo ułatwi nam to ogarnięcie trekkingu. Patrząc na te ceny, to na tle innych krajów Ameryki Łacińskiej Chile wydaje się bardzo drogie…
Dzięki wielkie!
Ania i Piotr

beatrycze
Gość
Hej. Właśnie trafiłam na Twojego bloga , podziwiam za podążanie własną drogą i spełnianie marzeń! . W lutym 2016 planuję trekking w Torres dl Paine , na Twoich zdjęciach widzę śnieg , w jakim miesiącu byłaś tam? Zastanawiam się jak jest z autobusami z Puerto Natales do Parku Torres dl Paine? trzeba rezerwować wcześniej w sezonie?czy na miejscu dostanę je bez problemu? Myślę o pozostawieniu bagażu gł w Puert Natales w hostelu jaki wybiorę – mam nadzieję , że mi go nie ukradną? Planuję nocleg w schroniskach , czy posiłki w razie czego mogę dokupić na miejscu już ? czy… Czytaj więcej »
Michał
Gość
Hej, w ramach uzupełnienia: żeby nocować pod samymi wieżami trzeba na dole uzyskać (bezpłatne) pozwolenie. Ja wlazłem z plecakiem z żarciem na cały tydzień i musiałem wracać do Chileno, mimo że były wolne miejsca. Inna ciekawostka – w parku rośnie mnóstwo żurawiny, jadłem ją garściami, co ułatwia urozmaicenie diety. Paine Grande – moim zdaniem najgorszy camping. Ciepła woda 2h dziennie, a kolejka na godzinę. W knajpie gwar jak w ulu -sami Amerykanie. Chciano mnie oszukać na kursie wymiany gdy płaciłem w dolarach w sklepiku. Nieodpowiedzialne osoby gotujące na wietrze na kuchenkach umieszczonych w trawie, gdyż nie było wystarczająco miejsca w… Czytaj więcej »
beata
Gość

Hej, wybieram się na trekking Twoją trasą „o”. Zaplanowałam na to 6 dni 🙂 – mam nadzieję, że damy radę. Mam jednak pytanie – czy bilet wstępu do Parku kupuje się przy laguna amarga czy przy „administraciom” – z tego, co widzę to dwa różne przystanki na linii autobusów, stąd moje pytanie.

Michał
Gość

I tu i tu. Zaraz po wysiadce z autobusu trzeba wypełnić formularz, kupić bilet i obejrzeć film instruktażowy, czego nie robić np. nie rozpalać ognisk, nie siusiać bliżej niż 100m od cieków wodnych 🙂

Lukasz
Gość

Dziekuje za dokladne informacje. Chce pojechac w kwietniu bo to juz chyba ostatni dzwonek przez zima. Ciekawe, czy wiele osob udaje sie tam solo?

Jerzy
Gość

hejka, da sie zrobic ten trekking na rowerze? 🙂 wybieram sie w styczniu… dziekuje z gory za pomoc.

Kasia
Gość

Hello, mam pytanie o widoczność szlaku. Skąd wiadomo którędy iść? Czy jest on oznaczony podobnie jak szlaki Polskie? Czy mogą być trudności ze znalezieniem właściwej drogi (zwłaszcza jeśli pogoda jest gorsza)? Dzięki.

Joanna
Gość

Jeden komentarz odnosnie jedzenia. Niestety w chwili obecnej (17 luty) sprawdzaja wszystkie bagaze (pies i przeswietlenie jak na lotnisku) – jechalam autobusem z El Calafate do Puerto Natales. Produkty zywnosciowe nalezy teoretycznie zadeklarowac. Mozna przejechac z konserwami, liofilizatami itp. Ale np. kabanosy w folii nam zabrali:(

Paweł
Gość

Przepraszam, chciałbym doprecyzować – jednym słowem jeżeli zapakujemy plecak jedzenia w Polsce, oczywiście w sposób wyprawowy czyli wszystko pozamykane itd., głównie żywność „sportowa”, to nie przepuszczą nas z tym na lotnisku lokalnym?? Bo wylot z PL raczej problemem nie będzie (zawsze tak latam i wrzucam to do luku bagażowego)

Maź
Gość

Cześć, jak jest z rezerwacją noclegów (obecnie są obowiązkowe). Z jakim wyprzedzeniem należy ich dokonywać i najlepiej za pośrednictwem jakiej strony?

wpDiscuz