EUROPA POLSKA W DRODZE

Zima w Tatrach [DUŻE ZDJĘCIA]

Różne ludzie mają marzenia. Jazda psimi zaprzęgami na dalekiej północy, przemierzanie tropikalnych dżungli w Ameryce Południowej albo wygrzewanie się na karaibskiej plaży. Niektórzy mają jednak też znacznie mniej odległe marzenia. Moje krążyły wokół zimowych warunków i sięgały zaledwie do Tatr.

Już w zeszłym roku gdzieś w Pieninach i Beskidzie Niskim, kiedy zmarznięty śnieg chrupał mi pod stopami przy każdym kroku, bateria w telefonie padała, a ta w aparacie skracała znacznie swoją żywotność, wiedziałam, że kolejnej zimy czasu na góry muszę znaleźć więcej. Zimowe warunki to coś zupełnie innego, niezwykłego. Wymagają więcej samozaparcia, siły, cierpliwości i na pewno właściwego zimowego sprzętu. Latem czy ciepłą wiosną iść przez nie jest łatwiej. A kto mnie już trochę zna, wie, że u mnie „trudniej znaczy ciekawiej”.

Zależało mi jednak nie tylko na samym chodzeniu w górach, a przede wszystkim na fotografowaniu. Wstawaniu, gdy jeszcze inni śpią i przedzieraniu się nocą na szczyt, by tam oczekiwać wschodu słońca, rozlewających się w dolinach mgieł i złocistych promieni słońca. Z pogodą jednak, zwłaszcza w górach, nigdy nie ma nic pewnego.

Przez dwie pierwsze godziny spaceru do Doliny Chochołowskiej towarzyszyło nam słońce. Potem tego dnia było już tylko gorzej. Niebo zaciągnęło się chmurami, a powietrze wypełniło się drobinkami śniegu, które z minuty na minutę zyskiwały na sile.

Drugiego dnia już o czwartej rano, ciepło ubrani, z zapalonymi czołówkami i zestawem naładowanych baterii ruszyliśmy na Grzesia. Niestety temperatura w Tatrach w ciągu zaledwie kilku dni zaczęła się podnosić, śnieg zaś topnieć. Dotąd gruba pokrywa z lodu zaczęła powoli znikać. Zapadaliśmy się w śniegu po pachy i finalnie z obranej trasy musieliśmy zawrócić. Zachwycającego wschodu słońca i tak nie było. Prognozy pogody jednak sugerowały, że za to zachód może być całkiem przyjemny.

Trzeciego dnia nie wstaliśmy na wschód. Prognozy były nieciekawe. Zerwałam się jednak rano, by sprawdzić pogodę za oknem. Była znacznie lepsza, niż zapowiadano. Poranek spędziłam, snując się po Dolinie Chochołowskiej, która sama w sobie jest niezwykle fotogeniczna i to nie tylko w porze kwitnienia krokusów. A po południu czekał na nas Trzydniowiański Wierch.

Pogoda zmieniała się w drodze z minuty na minutę. Błękitne niebo nagle zasnuwało się pędzącymi chmurami, a my znikaliśmy we mgle. Podobnie jak i otaczające nas szczyty.


Dla mnie najpiękniejsze są noce, te w górach, gwiaździste i w ciszy, przerywanej jedynie dźwiękiem migawki.

Tydzień później byłam już w Karkonoszach, ale to inna historia. W każdym razie znów obiecałam sobie, że w kolejnym roku jeszcze więcej czasu spędzę zimą w górach. Taki jest plan.


Część zdjęć została wykonana w trakcie warsztatów z Karolem Nienartowiczem zorganizowanych przez Studio Huśtawka hustawka.pl

 

O Autorce

B*Anita Demianowicz

Podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję m.in. z magazynami Podróże, Poznaj Świat i Rowertour. Prowadzę prezentacje i warsztaty podróżnicze w całej Polsce. Jestem również przewodniczką grup trampingowych dla kobiet, a także organizuję festiwal TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.
Jestem absolwentką kilku kierunków studiów, m. in. filologii polskiej na UG i Polskiej Szkoły Reportażu.
We wrześniu 2016 ukazała się debiutancka książka: "Końca świata nie było".

Więcej o mnie>>>.

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Zima w Tatrach [DUŻE ZDJĘCIA]"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
wpDiscuz