fbpx
Amsterdam EUROPA HOLANDIA W DRODZE

City break Amsterdam -jak zaplanować weekend w stolicy Holandii?

W Amsterdamie jest tyle atrakcji, że tydzień to za mało, by zobaczyć wszystko. A co dopiero, jeśli ma się tylko weekend? Na co się w takiej sytuacji zdecydować? Które atrakcje turystyczne wybrać, by mieć pewność, że zobaczy się najciekawsze?


Jest kilka rzeczy, które warto zrobić, odwiedzajac Amsterdam. Jako że to stolica rowerów (na ponad 800 tysięcy mieszkańców przypada ponad 900 tysięcy rowerów), warto wypożyczyć rower i przejechać się wzdłuż kanałów. Kanałów amsterdamskich jest ponad 160 i stanowią jedną z większych atrakcji miasta. Warto nie tylko przejechać czy przespacerować się wzdłuż nich, ale też wybrać się nimi w rejs. Co ciekawe kanały i rowery amsterdamskie łączy więcej niż można byłoby przypuszczać. Sporo jednośladów znajduje się w ich głębinach. Podobno rocznie wyławia się z nich średnio 15 tysięcy rowerów.

Sama nazwa stolicy ma również wodne pochodzenie. Pierwotna nazwa Amstelredam oznaczała tamę nad rzeką Amstel. Miasto w dużej części leży poniżej poziomu morza. Bagniste tereny u ujścia rzeki komplikowały sprawę budowy czegokolwiek na tym terenie. Dlatego nie zdziwcie się, gdy zobaczycie chylące się ku sobie kamienice. Jest ich tu cała masa.

O tym, co warto zobaczyć w Amsterdamie, przeczytacie w tekście 10 atrakcji Amsterdamu. Tutaj piszę o tym, jak to wszystko zorganizować, by najciekawsze atrakcje turystyczne stolicy zdążyć zobaczyć w ciągu trzech dni.


Dzień I
Jeśli lecisz do Amsterdamu z Gdańska, korzystając z lotów oferowanych przez linie KLM, to w stolicy możesz być już po 8 rano. KLM oferuje również bezpośrednie połączenia z Krakowa i Warszaway. W drogę powrotną wybierz samolot, który leci po 22. Dzięki temu będziesz mieć prawie 3 dni, które będziesz mógł przeznaczyć na zwiedzanie i cieszenie się niezwykłym klimatem miasta.
Po tym, jak wysiądziesz na dworcu głównym w Amsterdamie, najlepiej od razu wybierz się do informacji turystycznej. Tam możesz kupić I Amsterdam City Card, która nie tylko pozwoli Ci odwiedzić wiele muzeów za darmo (znaczy w cenie karty), ale również pozwoli na przemieszczanie się komunikacją miejską bez konieczności kupowania biletów. Dzięki temu, jeśli mieszkasz dalej od centrum (noclegi w centrum są dość drogie), od razu będziesz mógł skorzystać z karty.
Po zostawieniu bagażu w hotelu możesz wybrać się na zwiedzanie. Jeśli tego dnia dopisuje pogoda, skorzystaj z niej i wybierz się na spacer po centrum. Koniecznie zajrzyj do 1. Chińskiej Dzielnicy, która ciągnie się wzdłuż ulicy Zeedijk, Gelderskade i Nieuwmarkt. Dzielnicę zdobią chińskie czerwone lampiony, a z wystaw sklepowych i knajpianych machają do przechodniów charakterystyczne figurki siedzących kotów z uniesioną prawą łapką, których zadaniem jest przyciąganie klientów skinieniem łapki. Możesz zrobić od razu rekonesans tego, co oferują miejscowe knajpy (znajdziesz tu kuchnię nie tylko chińską, ale również wietnamską i surinamską).
Zajrzyj do największej atrakcji tej dzielnicy, czyli buddyjskiej świątyni 2. Fo Guang Shan He Hua, która jest najstarszą tego typu świątynią w Europie. Zwróć uwagę na smoka strzegącego wejścia i zapal świeczkę wewnątrz świątyni.

Z ulicy Zeedijk, która tworzy główną oś Dzielnicy Chińskiej, masz kilka kroków do 3. Dzielnicy Czerwonych Latarni. Warto zobaczyć ją nie tylko wieczorem, ale i za dnia, usiąść w jednej z knajpek nad kanałem albo wejść do 4. Muzeum Erotyki.
Za dnia też zobaczysz panie stojące w oświetlonych witrynach. Pamiętaj jednak, by nie robić im zdjęć. Można ponoć nawet stracić aparat.
W samym niemal środku dzielnicy rozkoszy stoi świątynia 5. Oude Kerk, czyli Stary Kościół. To zaskakujące zestawienie kościoła i domów publicznych ma proste uzasadnienie. Kościół dawniej służył głównie marynarzom, a ci przychodzili się modlić tu o szczęśliwy powrót do domu i oczywiście odpuszczenie win.

Masz czas, więc pospaceruj po obu stronach kanału w Red Light District. Ciągnie się on wzdłuż ulicy Oudezijds Voorburgwal i Oudezijds Achterburgwal.


Dzień II
Rozpoczęcia dnia proponowałabym od wybrania się na 6. Blomenmarkt, czyli pływający targ. W ciągu dnia jest tu gwarno i tłoczno. Nad ranem panuje większy spokój. Można przejść się między stoiskami zastawionymi najróżniejszymi sadzonkami i kupić pamiątki. Wiadomo, że charakterystycznym dla Holandii kwiatem i jego symbolem jest tulipan. Nie brakuje więc pamiątek w jego kształcie. Jeśli chcesz poznać lepiej jego historię, wybierz się do niedalekiego 7. Muzeum Tulipanów (możesz je odwiedzić w ramach karty miejskiej). Muzeum nie jest duże i zajmie Ci pół godziny. Tuż obok znajduje się  8. Muzeum Sera. Ono pochłonie cię na nieco dłużej. I wcale nie dlatego, że jest większe, ale dlatego, że zatracisz się w próbowaniu najróżniejszych serów (polecam szczególnie ten o smaku zielonego pesto i piwa).

Pływający targ Bloemenmarkt znajduje się na jednym z czterech najważniejszych kanałów w Amsterdamie, wpisanym na Listę UNESCO kanale Singel, który kiedyś otaczał historyczne centrum miasta. Kawałek dalej znajduje się most Halvemaansburg. Roztacza się z niego piękny widok na Hotel Europa. Szczególnie pięknie wygląda tuż po wschodzie słońca.

Innym niezwykłym mostem jest najszerszy most w stolicy, liczący 42 metry szerokości 9. Torensluis. Most w rzeczywistości bardziej przypomina placyk, który w ładną pogodę zapełnia się kawiarnianymi stolikami i turystami.
O świcie jestem na nim tylko ja, kilkanaście rowerów poprzypinanych niechlujnie do barierek mostu, kilka gołębi i pomnik niderlandzkiego prozaika Multatuli. Jeszcze do początku XIX wieku stała tu wieża, w której mieściło się więzienie.

Gdy miasto budzi się do życia, a ciszę wypełniają powoli dźwięki ulicy, warto choć na chwilę wybrać się do 10. Begijnhof, najstarszego, bo powstałego już w średniowieczu, dziedzińca w mieście. Nie można tu jeździć na rowerze. Nie można też robić zdjęć i zachowywać się głośno, by nie zakłócać spokoju mieszkańców.
Nazwa wzięła się od dawnych mieszkanek – beginek, które w XII wieku tworzyły laickie stowarzyszenie religijne, zrzeszające samotne kobiety. Te, które straciły mężów, ale też te, które na małżeństwo nigdy się nie zdecydowały. Wprawdzie ostatnia beginka zmarła ponad 20 lat temu to i tak do dziś w Begijnhof mieszkają niezamężne kobiety.
Dziedziniec otacza 46 domów. Znajduje się tu też Kościół Reformowany, czyli Engelse Kerk z XV wieku oraz Begijnhofkapel, która w XVII wieku, kiedy w mieście dominował protestantyzm, służyła jako ukryty kościół katolicki.
Kilka minut jazdy rowerem od Begijnhof znajduje się 11. Muzeum Amsterdamu, gdzie można poznać historię miasta, wsłuchać pamiętnika Anny Frank, żydowskiej dziewczynki, która przez dwa lata ukrywała się w Amsterdamie, czy poznać twórczość dwóch największych malarzy złotego wieku Ferdinanda Bola i Govert Flincka, którzy przeprowadzili się do Amsterdamu i uczyli się pod okiem Rembrandta. Można też dowiedzieć się wielu ciekawostek o mieszkańcach miasta, np., że w 2009 roku przeciętny amsterdamczyk wypijał rocznie 77 litrów piwa i 20 litrów wina.


Dzień III

Chińska Dzielnica, Dzielnica Czerwonych Latarni i w końcu Dzielnica Muzeów, w której można spędzić cały dzień, choćby stojąc twarzą w twarz z Vincentem Van Goghiem w jednym z 25 najpopularniejszych muzeów na świecie – 12. Muzeum van Gogha.  Prace artysty inspirowały i wciąż inspirują wielu ludzi. Muzeum w Amsterdamie ma największą kolekcję dzieł holenderskiego malarza, ponad 200. Dodatkowo około 500 rysunków oraz listów, które malarz wymieniał, głównie ze swoim bratem.


Centrum Dzielnicy Muzeów  wyznacza 13. Museumplein – rozległy trawnik, na którym w ciepłe dni można urządzić sobie piknik, pograć w piłkę lub po prostu odpocząć pomiędzy zwiedzaniem jednego z trzech wielkich muzeów: Van Gogha,  14. Stedelijk Museum oraz najstarszego amsterdamskiego muzeum 15. Rijksmuseum, gdzie znajduje się jeden z najsłynniejszych obrazów Rembrandta „Straż nocna”. Przed tym ostatnim muzeum znajduje się miejsce, które przyciąga najwięcej turystów – 16. biał0 – czerwony napis „I Amsterdam”. Każdy chce się sfotografować na jego tle, a w im bardziej wymyślnej pozie, tym lepiej.

Już na sam koniec, gdy nawdychasz się kultury i sztuki, idź po oddech jeszcze do 17. Vondepark.
Dużo zielni, stawów, urokliwych miejscówek, kawiarnianych stolików, spacerowiczów, rowerzystów i biegaczy. Park mimo że znajduje się w centrum miasta, pozwala odetchnąć od zgiełku i hałasu miasta.

Jeśli któregoś dnia starczy ci czasu, wybierz się poza ścisłe centrum – na półwysep 18. Borneo.
Na półwyspie przeprowadzono ciekawy eksperyment, chcąc zmieścić mieszkania dla kilku tysięcy osób na obszarze zaledwie 25 hektarów. Eksperyment wynikł z prostej przyczyny – przeludnienia. Holandia to jeden z najgęściej zaludnionych krajów w Europie. Półwysep Borneo z Sporenbrug łączy niezwykły most Pytona, nazywany też czerwonym. Ma 90 metrów długości i wznosi się na wysokość 9 metrów. Nie tylko jaskrawa czerwień mostu jest zachwycająca, ale i jego kształt. Warto to zobaczyć.

Trzy dni to za mało, by w pełni poznać Amsterdam i wszystkie  jego atrakcje. Mimo wszystko trzy dni dają możliwość poznania najciekawszych miejsc i odetchnięcia od codzienności.


Informacje praktyczne

Czas: 3 dni

Dojazd

Liniami lotniczymi KLM bezpośrednio z Gdańska. KLM lata jednak również do Amsterdamu z Warszawy i Krakowa. To najwygodniejsza i najszybsza opcja. Bilety można kupić już od ok. 450 zł.
Z lotniska bardzo łatwo dostać się do centrum miasta. Pociągi odjeżdżają bardzo często, a bilet kosztuje 5 euro.

Rower

Miejski. Wypożyczony w Donkey Republic, dzięki aplikacji. Fajna i wygodna opcja. Rower można zarezerwować, sprawdzić na mapie, w którym miejscu wypożyczyć, zapłacić przypisaną kartą. Za pomocą aplikacji można też wydłużyć czas wypożyczenia, a nawet blokować i odblokowywać zapięcie roweru. To, co jest super, to że rower można wypożyczyć niezależnie od pory dnia.

Co warto?

Warto zaopatrzyć się w kartę miejską I am Amsterdam city card, która upoważnia do wejścia do wielu muzeów oraz pozwala korzystać bez ograniczeń z komunikacji miejskiej.

Co zjeść?

Frytki – niby wydaje się to mało holenderskim przysmakiem, ale są tu one bardzo popularne. Niemal na każdym kroku znajdują się frytkarnie, w których można kupić tylko frytki z najróżniejszymi rodzajami sosów. Najpopularniejszym jest zwykły majonez, ale można też zamówić sos curry czy np. satay z orzeszków ziemnych, ze słodką-tajską nutą. Gdzie warto zjeść? We Frietsteeg.

Broodje haring – surowy śledź w bułce, zwykle z cebulka i ogórkiem, np. w Herring Stall Jonk na 

Kibbeling – kawałki białej ryby w panierce, smażone na głębokim tłuszczu sprzedawane są w budkach typu fast-food

Space cake – czyli ciasteczko z marihuaną. Koszt to ok. 8-9 euro i można je kupić niemal w każdym coffeshopie. Ponoć najlepszy coffeshop to Dampkring Amsterdam


O Autorce

B*Anita Demianowicz

B*Anita Demianowicz

Podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję m.in. z magazynami Podróże, Poznaj Świat i Rowertour. Prowadzę prezentacje i warsztaty podróżnicze w całej Polsce. Jestem również przewodniczką grup trampingowych dla kobiet, a także organizuję festiwal TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.
Jestem absolwentką kilku kierunków studiów, m. in. filologii polskiej na UG i Polskiej Szkoły Reportażu.
We wrześniu 2016 ukazała się debiutancka książka: "Końca świata nie było".

Więcej o mnie>>>.

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
MonikaMagdaDaniel Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Daniel
Gość
Daniel

Warto zajrzeć do dzielnicy Jordaan, niedaleko dworca . Ciekawa architektura, klimatyczne knajpki. Polecam też przejażdzkę tramwajem 🙂

Magda
Gość
Magda

Fajna propozycja na krótki wypad do Amsterdamu. Byłam tam na razie tylko raz i też zawitałam do większości wymienionych miejsc. Natomiast niestety trochę zaskoczyła mnie pogoda. Z jakiegoś powodu wyobrażałam sobie, że będzie tam cieplej w maju.

Monika
Gość
Monika

Od dawna chodzi mi po głowie wyjazd do Amsterdamu – głównie rowerowy. Dzięki za przewodnik. Wskazówki, gdzie zjeść coś dobrego w obcym miejscu są bezcenne ;]