"Wszystko będzie dobrze"

to tytuł mojej książki i zdanie, które wciąż powtarzałam sobie, gdy ziemia usuwała mi się spod nóg.
To historia o schodzeniu w najgłębszą ciemność, o wyparciu, nadziei i jeszcze większej sile miłości.

Mam na imię Anita. Dwa ostatnie lata przewróciły moje życie, zabierając mi grunt pod nogami i zmuszając do uczenia się życia na nowo.

W moim „poprzednim życiu”, jak je dziś nazywam, fotografowałam i podróżowałam – intensywnie, pełną piersią, żyjąc z drogi. Potem urodziłam synka. Pięknego. Z nim u boku próbowałam utrzymać dawny rytm. I udawało się. Do czasu.

Przyszła diagnoza. Śmiertelna, nieuleczalna choroba.

"Wszystko będzie dobrze"

to tytuł mojej książki i zdanie, które wciąż powtarzałam sobie, gdy ziemia usuwała mi się spod nóg.

"Wszystko będzie dobrze"

mówiłam, gdy po raz pierwszy usłyszałam, że z moim dzieckiem może dziać się coś złego. Trzymałam się nadziei, że to chwilowy kryzys, z którego wyjdziemy.

"Wszystko będzie dobrze"

powtarzałam, gdy lekarze stawiali pierwsze diagnozy. Wierzyłam, że znajdzie się sposób, że choroba okaże się pomyłką.

"Wszystko będzie dobrze"

powtarzałam nawet wtedy, gdy usłyszałam ostateczną diagnozę: choroba nieuleczalna, śmiertelna. W głowie wciąż miałam jedno – że u nas wydarzy się cud.

"Wszystko będzie dobrze"

szeptałam, kiedy serce mojego dziecka zatrzymało się po raz pierwszy.

"Wszystko będzie dobrze"

mówiłam za drugim i trzecim razem, gdy mój syn znów przestawał oddychać.

"Wszystko będzie dobrze"

powtarzam po raz kolejny, rok później, oddając w Twoje ręce tę książkę.

To opowieść o zmaganiu się z chorobą i losem. O wielkiej miłości przekraczającej kontynenty. O podróżach bardzo małego człowieka. O walce przeciwko systemowi i o trumfie człowieczeństwa. O setkach tysięcy sekund szczęścia i tylu samych rozpaczy. O schodzeniu w najgłębszą ciemność. O wyparciu, nadziei i jeszcze większej sile miłości. O pierwszym i ostatnim uśmiechu. O oczach mojego synka Noah, które zmieniły świat.

Opowieść Anity jest historią o śmierci, ale przez to jest również o życiu. Nie tylko o tym sprowadzonym do wydolności krążeniowo-oddechowej. Bo przecież życie to też dobre jedzenie przygotowane przez mamę, liście palmy kołyszące się nad wózkiem, pozytywka grająca obok łóżeczka na OIOMie... Podziwiam Anitę i Roberta za to, że poszli z Noaszkiem w góry, że Robert nazbierał lawendy na ostatnią kąpiel synka, że Anita niosła małą urnę w ramionach. Obdarowali Noah miłością i pięknem – pomimo swojego bólu. Jak strasznie nie doceniamy w codziennym życiu zwyczajnego bycia razem, tu i teraz, bez wielkich planów… A może najbogatsi jesteśmy dzisiaj, w tej chwili, dzięki uśmiechowi, spojrzeniu, chwyceniu za rękę? To jedna z lekcji, którą wyniosłam z lektury tej trudnej, rozdzierającej serce, mądrej książki, która jest czymś więcej niż tylko trenami matki opłakującej syna.
Julianna Jonek-Springer
Redaktorka
Anita Demianowicz pisze o swoim NIE MA. Opisać NIE MA to nadać mu formę. Kiedy nada się formę, łatwiej zamienić je na MA. Autorka napisała tę książkę dla siebie, ale uznała, że ona nam też się może przydać. Chylę czoło przed tymi, którzy odsłaniają swoje życie, po to, żebyśmy i my odnieśli z tego pożytek. Anito, dziękujemy.
Mariusz Szczygieł
Reportażysta, Dziennikarz, Pisarz
„W chuj” – odpowiedziała szczerze pani doktor, gdy wybudzona z narkozy Autorka zapytała, ile szwów na macicy musiała jej założyć? Znały się dobrze, więc mogła sobie na ten luz pozwolić, a Anita zrozumiała, że lekarka zrobiła wszystko, żeby ona mogła zajść w upragnioną ciążę. My też się znamy dobrze, więc mogę sobie pozwolić, żeby napisać: „W chuj”. Tyle jest w tej książce nadziei i miłości, a Anita zrobiła jeszcze więcej, żeby chronić Noaszka. I choć życie napisało historię bez happy endu, ona opisała ją tak, że zamiast morza łez zapamiętacie właśnie morze miłości.
Marzena Filipczak
Pisarka

Anita Demianowicz – fotografka i podróżniczka, autorka książki podróżniczej „Końca świata nie było”, twórczyni kursów fotograficznych Wyzwolone Migawki oraz organizatorka festiwalu TRAMPki – Spotkania Podróżujących Kobiet, jedynego w Polsce wydarzenia poświęconego podróżom z kobiecej perspektywy. Mama aniołka Noah, aktywistka zaangażowana w działania na rzecz chorych dzieci.

“A sky full of stars”