fbpx
AMERYKA ŚRODKOWA SALWADOR W DRODZE

Salwador – kraj rządzony przez gangi

Salwador – jeden z najbardziej brutalnych krajów na świecie i jeden z najwyższą liczbą zabójstw. Drugi, zaraz po Stanach Zjednoczonych, kraj z najbardziej zaludnionymi więzieniami. Kraj, w którym rządzą gangi i 90% Salwadorczyków żyje w kontrolowanych przez nie dzielnicach. Statystyki mówią, że w Salwadorze liczącym 6,8 mln mieszkańców, sześćdziesiąt tysięcy to członkowie gangów.

2016 rok skończył się dla Salwadoru liczbą zabójstw na poziomie 5278 (prawie 15 zabójstw dziennie). Podczas gdy już za kadencji nowego prezydenta, który postanowił zastosować zasadę zero tolerancji dla gangów, rok 2019 skończył się z liczbą zabójstw na poziomie 2461 (niecałe 7 zabójstw dziennie). 11 stycznia 2020 roku był pierwszym dniem bez ani jednego zabójstwa od ponad dwóch lat.

W tym tygodniu świat obiegła wiadomość, a przede wszystkim zdjęcia gangsterów z salwadorskich więzień, pokazujące niehumanitarne warunki, w jakich są przetrzymywani oraz brak dystansu społecznego w tym trudnym dla wszystkich czasie pandemii. Zdjęcia oraz filmy pochodziły z rewizji, których dokonano w miniony weekend na zlecenie prezydenta. Były one następstwem popełnionych w ciągu trzech dni 58 zabójstw (liczba zabójstw, jakiej od 11 miesięcy, czyli czasów nowego prezydenta nie było).

Kryminolodzy odczytali te zabójstwa, jako wiadomość dla rządu, przypominającą, że choć liczba zabójstw spadła w ostatnich miesiącach i w czasie pandemii (do średnio dwóch dziennie), to jednak oni wciąż są i to oni rządzą.

Większość zleceń na zabójstwa wychodzi właśnie z więzień. Prezydent zlecił rewizje, by znaleźć tych, którzy za zabójstwa są odpowiedzialni. Przewrócono więzienia do góry nogami. Znaleziono nie tylko notatki w książkach i w bibliach, ale również rozpracowano język znaków, którym posługują się maras w więzieniach między poszczególnymi celami.

 

Prezydent posunął się o krok dalej. Do tej pory było jedno więzienie w Salwadorze o podwyższonym rygorze, do którego nikt nie chciał trafić. W Zacatraz nie ma żadnych zajęć, nie ma pożyczania i czytania książek (nawet biblii), nie ma kontaktu ze światem zewnętrznym: spotkań z rodzinami, a nawet adwokatem. Nie ma telefonu, z którego można zadzwonić, nie ma spotkań na spacerniaku, a drzwi do cel są zabudowane. Więźniowie siedzą w ciemności i mogą jedynie poćwiczyć sobie w celi z ciężarem własnego ciała. Takie zasady też po minionym weekendzie, wprowadzono również w innych więzieniach.

Co gorsze, postanowiono zmieszać w jednej celi członków wzajemnie zwalczających się gangów (do tej pory istniała zasada o niemieszaniu ich i nieprowokowaniu problemów z tego powodu).

Kroki podjęte przez prezydenta wywołały z kolei złość gangsterów. W sieci można obejrzeć video, nagrane przez członków gangu Barrio 18 Sureños. Tłumaczą w nim, że to nie oni zabili i nie zgadzają się na takie potraktowanie ich ludzi, którzy siedzą w więzieniach. W video mówią też o tym, że mają dość wiecznego wykorzystywania ich w walce politycznej i obarczania winą za wszystko. Sugerują nawet, że za zleceniami zabójstw stoją politycy opozycji, którzy jak zwykle prowadzą swoją walkę podjazdową z prezydentem. Z historii Salwadoru wiadomo, że wielokrotnie w przeszłości za gangami stały partie polityczne.

Barrio 18 zapowiedziało też, że jeżeli sytuacja się nie zmieni, to może się to skończyć źle, bo skoro prezydent chce wojny, to będzie ją miał. Może też być źle, jeśli członkowie dwóch różnych gangów zmieszani w jednej celi postanowią połączyć swoje siły przeciwko jednemu wspólnemu wrogowi. Ale to pokaże przyszłość.

SALWADORSKIE WIĘZIENIA

Cały świat zobaczył, jak wyglądają salwadorskie więzienia. Przy nich więzienie w Polsce to pięciogwiazdkowy hotel. Salwadorskie więzienia liczą ok. 18 tysięcy miejsc. Przesiaduje w nich jednak 38 tysięcy więźniów (Ze statystyk wynika, że z tych 38 tysięcy, 18 tysięcy to członkowie gangów). Więzienia są tak przeludnione, że w niektórych z nich w małych celach przesiaduje 30-35 więźniów. Ci, którzy mają pecha albo są nowi, śpią na stojącą. Tak jest w jednym z wiezień Bartolino, w którym przesiadują oczekujący na rozprawę w sądzie. Jeśli ma się dobrego adwokata, z aresztu można wyjść w trzy dni. Są tam jednak tacy, którzy siedzą i po kilka miesięcy. W Bartolino w celi nie ma łazienki. Jeśli chcesz się wysikać, sikasz do butelki. Z celi wyprowadzają Cię raz dziennie na prysznic i załatwienie swoich potrzeb. Jeżeli potrzebujesz załatwić swoje potrzeby więcej niż jeden raz, znajdujesz opakowanie i robisz to w towarzystwie ponad 30 innych więźniów.

 

W dobie pandemii przy takim zaludnieniu trudno o zachowanie dystansu społecznego. Światowa Organizacja Zdrowia obawia się, że latynoskie więzienia, które należą do najbardziej obleganych, są niczym bomba zegarowa. Jedno zakażenie spowoduje zalew zarażonych. Wiele krajów, np. Nikaragua Chile, Peru, Brazylia przenoszą swoich więźniów na areszt domowy. Są to zwykle osoby po sześćdziesiąty roku życia, kobiety w ciąży i osoby schorowane. 

W Salwadorze jednak w więzieniach jest o 20 tysięcy więźniów za dużo i nie sposób ich wszystkich wypuścić na areszt domowy.


O co chodzi z tymi gangami?

Dwa główne i wzajemnie się zwalczające gangi w Salwadorze to MS 13, czyli inaczej Mara Salvatrucha oraz Barrio 18. Z tym że w 2005 roku Barrio 18 podzieliło się na dwie części: Barrio 18 Sureños y Bario 18 Revolucionario. Każdy z gangów ma sobie przynależące departamenty, w których rządzi. Poza tymi trzema głównymi gangami są jeszcze dwa mniejsze Mao Mao oraz La Mirada Locos 13, które liczę niewiele ponad 300 członków.

Nazwa „maras” pochodzi od hiszpańskiego słowa „mara”, oznaczająca grupę ludzi. Salvatrucha zaś tłumaczy się jako salva – salvar znaczy po hiszpańsku ratować (w ogóle nazwa kraju El Salvador oznacza zbawiciela), natomiast trucha – ze slangu salwadorskiego tzw. kaliche oznacza „być czujnym”.


Skąd się wzięły gangi w Salwadorze?

Chociaż mówi się o gangu salwadorskim, to warto wiedzieć, że MS13  nie powstało w Salwadorze, a Stanach Zjednoczonych, na ulicach Los Angeles. Podobnie Barrio 18, które było gangiem  stworzonym przez Meksykanów w latach 60.-70. Mara Salvatrucha powstała w latach 80. i 90. kiedy w trakcie wojny domowej w Salwadorze w latach osiemdziesiątych, wielu Salwadorczyków uciekło do Stanów. By przetrwać i móc się bronić przed innymi, licznymi gangami oraz dyskryminacją i przemocą ze strony Meksykanów, Argentyńczyków i Amerykanów, zorganizowali się z Gwatemalczykami i przyjezdnych z Hondurasu i stworzyli swój własny gang, który wyrósł na jeden z najbardziej brutalnych gangów na świecie. 

Maras 18 powstało na ulicy osiemnastej  Los Angeles. Stworzone przez Meksykanów szybko stało się gangiem środkowoamerykańskim, tworzonym przez imigrantów z Salwadoru, Hondurasu, i Gwatemali. Nie brakuje też jednak członków wśród Kubańczyków, Portorykańczyków czy mieszkańców Dominikany. W Ameryce Środkowej Barrio 18 działa przede wszystkim w Gwatemali, Salwadorze i Hondurasie, a poza tym w USA, gdzie liczy ok. 50 tys., członków. Co ciekawe również w Mediolanie jest jedna z największych grup gangu ze wszystkich krajów europejskich.

Jedynymi krajami w Ameryce Środkowej, które uchroniły się przed gangami, są Panama, Kostaryka (co rozumiem, bo to kraje bardziej rozwinięte i o wyższym poziomie życia) oraz Nikaragua (która obok Gwatemali i Hondurasu jest najbiedniejszym krajem na tej półkuli). W Nikaragui jednak postawiono sprawę jasno. Na granicy sprawdzano wszystkich, chcących ją przekroczyć,  pod kątem posiadanych tatuaży i ich właścicieli nie wpuszczano. Bo tatuaże to symbol przynależności do gangu. 


Po tatuażu Cię poznają

Oczywiście wiadomo, że nie każdy tatuaż jest oznaką przynależności do gangu. Barrio 18 bardzo często tatuuje sobie właśnie „18”, a MS 13 „13”. Nikt spoza gangu nie może używać tych liczb, nie może ich mieć na ubraniu, nie może ich sobie tatuować, bo może mieć problem zarówno z członkami danego gangu, jak i z ich rywalami, którzy mogą zrozumieć opatrznie twój tatuaż. 

Salwadorczycy nagminnie unikają tych dwóch liczb w strojach i w tatuażach. Znam osoby, które szły zlikwidować tatuaż lub zakryć innym, bo bez przemyślenia tatuowały sobie datę (najczęściej śmierci/urodzin kogoś bliskiego) i nie pomyślały, że w tej dacie znajduje się liczba 18 lub 13. 

Tu trzeba być bardzo uważnym pod tym kątem, bo koszulka z numerem ulubionego piłkarza czy koszykarza (jeśli ma nr 13 lub 18) może stać się wyrokiem.


Reguły gangu

Jak wszędzie, tak i w gangu istnieję pewne reguły, których członkowie muszą przestrzegać. Brak posłuszeństwa lub szacunku wobec lidera skutkuje 18-sekundowym biciem, a za poważniejsze przestępstwa grozi egzekucja.

Inicjacja zwykle zaczyna się w wieku 12 lat. I co tu dużo mówić tak właśnie rośnie w siłę gang, werbując jeszcze dzieci, dla których w biednych dzielnicach często to jedyna opcja, by zrobić coś ze swoim życiem. To w gangu szukają i znajdują wsparcie oraz akceptację, a często, gdy nie mają rodziny i żyją na ulicy, również szansę na zarobek i na przynależność. 

Poza dobrowolnym wstąpieniem do gangu istnieje wiele przypadków przymusowego wcielania. Dawniej (obecnie nie do końca wiadomo, jak jest z tą regułą), aby przystąpić do gangu, trzeba było zabić członka gangu przeciwnego. Aspirujący do MS13 musieli też poddać się biciu przez trzynaście sekund. Kobiet natomiast musiały się przespać  z trzema członkami gangu.

Rola kobiet w gangu, choć ważna to jednak raczej ogranicza się do bycia matkami, które wychowują dzieci, które odwiedzają ich w więzieniach i walczą o ich wolność. Czasem służą jako przynęta na wroga, ale przede wszystkim są oczami i uszami mężczyzn i bardzo często traktowane są tak, jak psy. Bycie „jainą”, czyli dziewczyną gangstera to bardzo trudna sprawa. Tak, jak nie da się odejść z gangu (jedyna droga to śmierć), tak trudno odejść od gangstera żywą. Od każdej reguły są jednak wyjątki i znam osoby, którym się to udało. Nieustannie jednak muszą się ukrywać, by przetrwać.

I taką ogólną zasadą stosowaną nie tylko przez gang, ale przede wszystkim przez wszystkich mieszkających w dzielnicach rządzonych przez gangi dominuje jedna złota zasada „Widzieć, słyszeć, milczeć”.


Czym się zajmują gangi?

Wszystkim, co nielegalne: handlem narkotyków, handlem bronią, prostytucją, napadami, porwaniami i przede wszystkim haraczami. Płacić musi każdy sklepik czy wózek na kółkach. Płacą też kierowcy autobusów za możliwość poruszania się po mieście i przewożenia ludzi. Nie płacisz, nie pracujesz, a często nie żyjesz i stajesz się martwym przykładem tego, że maras nie mówi się „nie”. 

Mam znajomego, który w Gwatemali prowadzi firmę autobusową przejętą po tacie. Ma kilka autobusów, które krążą po ulicach miasta Antigua. Pewnego dnia dwóch zamaskowanych mężczyzn  z bronią w ręku weszło do autobusu, zażądało numeru do właściciela, czyli taty mojego znajomego. W nocy ojciec otrzymał telefon, a w nim informację z numerem konta, na które ma wpłacać co miesiąc konkretną kwotę. Nie chciał jednak dać się szantażować i nie wpłacił w ustalonym terminie. Następnego dnia do autobusu prowadzonego przez niego, w ciągu dnia weszło dwóch zamaskowanych mężczyzn z bronią w ręku i zastrzeliło go. Syn już płaci. Pokazał mi plakietkę naklejoną na autobus, którą muszą przyklejać wszyscy kierowcy tak, by gangsterzy wiedzieli, kto płaci, a kto jeszcze nie.


Jeżeli interesuje cię ten temat, jak również sam temat życia w Salwadorze, wpadaj na mój Instagram www.instagram.com/banita_travel/, gdzie na Instastories na bieżąco opowiadam o tym, co się dzieje i co słychać w Salwadorze, w którym obecnie jestem.


0 0 vote
Article Rating

O Autorce

B*Anita Demianowicz

B*Anita Demianowicz

Podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję m.in. z magazynami Podróże, Poznaj Świat i Rowertour. Prowadzę prezentacje i warsztaty podróżnicze w całej Polsce. Jestem również przewodniczką grup trampingowych dla kobiet, a także organizuję festiwal TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.
Jestem absolwentką kilku kierunków studiów, m. in. filologii polskiej na UG i Polskiej Szkoły Reportażu.
We wrześniu 2016 ukazała się debiutancka książka: "Końca świata nie było".

Więcej o mnie>>>.

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Szkoła
Szkoła
3 miesięcy temu

Ciężko się to czyta. Przytłaczający upadek człowieczeństwa.
https://www.emilsiedlarz.pl/

trackback
Gorzej być nie mogło, czyli kwarantanna w Salwadorze - VLOG #7 ⋆ B *Anita
1 miesiąc temu

[…] Przeczytaj też Salwador- kraj, w którym rządzą gangi. […]