AMERYKA PÓŁNOCNA USA W DRODZE

Dlaczego chcę wrócić na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych?

Jednych przyciąga tętniąca życiem Barcelona, innych bezkresne przestrzenie Rosji, jedni śnią o spowitych słońcem plażach Egiptu, inni o sięgających nieba szczytach Himalajów. Jest jednak jedno miejsce na Ziemi, które odwiedzić chciałby każdy. Jeśli ktoś by mnie spytał, dokąd chciałabym wrócić, powiedziałabym, że właśnie tam. Tam, czyli gdzie?

Do Stanów Zjednoczonych, a szczególnie na zachodnie wybrzeże. O powrocie na kontynent północnoamerykański myślę często. Z prostego powodu – niezliczonej liczby niebywale fotogenicznych miejsc. A ponieważ już 3 kwietnia LOT startuje z nowymi bezpośrednimi połączeniami do Los Angeles, to chęć powrotu się nasila.

Zobacz więcej szczegółów TUTAJ

Moja odpowiedź wielu zaskakuje. Stany Zjednoczone? Przecież tam nie ma żadnej egzotyki. Ja jednak w podróży poza spotkaniami z ludźmi, szukam pięknych krajobrazów i niezwykłych, fotogenicznych miejsc. A tego akurat w Stanach Zjednoczonych nie brakuje. Wiele miejsc ma to coś, czego szuka każdy fotografujący, tzw. „wow factor”.

I nie przeszkadza mi wcale, że już tam byłam. Nie ścigam się na zebranie jak największej liczby pieczątek w paszporcie, czy „zaliczeniu” jak największej liczby krajów, które odwiedziłam. Chcę tam wrócić, bo od mojej ostatniej wizyty zrobiłam spory postęp w fotografii i chciałabym te wszystkie miejsca, które już widziałam, zobaczyć i sfotografować jeszcze raz. A jakie to miejsca?

LOS ANGELES

Amerykańskie produkcje prosto z Hollywood kreują wizję Los Angeles jako miasta, w którym spełniają się najbardziej nierzeczywiste marzenia, a historie „od pucybuta do milionera” są w zasięgu każdego mieszkańca. I może właśnie dlatego Los Angeles to jedno z najludniejszych miast Kalifornii i drugie z największą liczbą mieszkańców po Nowym Jorku w całych Stanach. Los Angeles ma bardzo wiele do zaoferowania. Nie tylko słynne Hollywood i Aleję Gwiazd, choć powiązanie ich jest najbardziej oczywistym schematem. To wiele słynnych dzielnic, m.in. Beverly Hills, setki niezwykłych muzeów i galerii oraz tętniące życiem ulice.

Chciałabym wrócić, bo… chciałabym spędzić kilka poranków i wieczorów, fotografując wschody i zachody na jednej z plaż Los Angeles w Venice Beach, Long Beach czy Santa Monica, ale też wczuć się w rytm życia ulicy i zatrzymywać jego fragmenty w kadrach, fotografować puste jeszcze o poranku ulice i rozświetlone buchającą feerią barw nocne miasto.

Praktycznie: Zamiast planować wakacje, skacząc z miejsca na miejsca i w każdym spędzać po jednym dniu, lepiej skupić się mniejszej liczbie miejsc, ale móc każdemu poświęcić więcej czasu. Warto podjąć to wyzwanie. Jeśli lecieć do Los Angeles, to koniecznie na przynajmniej kilka dni. LA jest też świetnym punktem,  z którego można rozpocząć 2-3 tygodniowy „road trip” po zachodnim wybrzeżu!

Sprawdź ceny bezpośrednich połączeń

KANION ANTYLOPY

Są takie miejsca, w których istnienie trudno uwierzyć. Patrzysz na fotografię i jesteś pewien, że to robota „fotoszopa”, że to niemożliwe, by coś takiego istniało w realnym świecie. Tak jest z Kanionem Antylopy, który powstał na skutek erozji wodnej skał. Zachwyca powierzchnią piaskowych ścian z charakterystycznymi żłobieniami i wgłębieniami formowanymi przez kumulującą się i okresowo spływającą przez kanion wodę. Czaruje kolorami od pomarańczowego przez czerwień do fioletu i przyciąga słynnymi słupami świetlnymi.

Chcę wrócić, bo… poprzednio byłam w listopadzie, a słynne słupy świetlne można uchwycić w miesiącach od marca do początku października (najlepiej w czerwcu lub lipcu w godzinach przedpołudniowych).

Praktycznie: Kanion leży na terenie rezerwatu Indian Navaho. Wstęp jest płatny i wejście do kanionu jest możliwe tylko z przewodnikiem i to na określony, dość krótki czas. Kaniony Antylopy są dwa: dolny i górny (Upper i Lower Antelope Canyon). Warto wybrać się do obu.

WIELKI KANION KOLORADO

Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o największym przełomie rzeki na świecie – Wielkim Kanionie Kolorado. Liczy około 446 kilometrów długości, 1600 metrów głębokości i szerokości wahającej się od 800 metrów w najwęższym miejscu do aż 29 kilometrów w najszerszym. Już same wymiary robią wrażenie, ale nawet w niewielkim stopniu nie przygotowują na to, co przyjdzie zobaczyć na własne oczy.

Chcę wrócić, bo… marzy mi sfotografowanie wschodu i zachodu słońca nad Wielkim Kanionem i spędzenie czasu na tej rzadziej odwiedzanej przez turystów północnej krawędzi kanionu.

Praktycznie: Wielu osobom wystarcza rzut oka na kanion z popularnej szklanej platformy widokowej Skywalk umieszczonej na wysokości ponad 1200 metrów. Aby poczuć magię i ogrom kanionu, koniecznie trzeba wybrać się na trekking jedną ze świetnie oznaczonych tras. Polecam trasę South Kaibab.

DOLINA ŚMIERCI

Pustynia Mojave w otoczeniu zjawiskowych gór Panamint. W odniesieniu do tego miejsca można mnożyć przymiotniki z przedrostkiem „naj” w najróżniejszych konfiguracjach. Najbardziej suche miejsce Ameryki i najgorętsze miejsce na świecie. To tu znajduje się największa depresja Północnej Ameryki (86  p.p.m.) i druga co do wielkości na półkuli zachodniej. To jedno z najbardziej fascynujących miejsc, w jakim byłam.

Chcę wrócić, bo… chciałabym nie tylko na nowo sfotografować Zabriskie Point, Paletę Artystów, Badwater, ale też dotrzeć do innych miejsc z „wow factor”: Racetrack Playa, czyli wyschniętego jeziora z wędrującymi kamieniami, krateru Ubehebe i Charcoal Kilns, czyli miejsca, gdzie znajdują się piece do wypalania węgla drzewnego.

Praktycznie: Park Narodowy Dolina Śmierci (Death Valley) zajmuje powierzchnię ponad 13 tys. km2 i na jego terenie znajdzie się tak wiele niezwykłych miejsc, że warto rozciągnąć pobyt w parku na kilka dni.

PARK NARODOWY ZION

Zion onieśmiela malowniczością, nagromadzeniem niezwykłych formacji skalnych, ogromem. Jak wszystkie parki może pochwalić się świetnie oznaczonymi szlakami i dobrą infrastrukturą. Szlak turystyczny Angels Landing jest powszechnie uznawany za jeden z piękniejszych szlaków pieszych w Stanach i wcale to nie dziwi. Drugi Zion Narrows jest z kolei najczęstszym celem turystycznym. Z pewnością dlatego, że dostarcza wielu nietypowych na pieszych szlakach doznań.

Chciałabym wrócić, bo… za pierwszym razem nie byłam odpowiednio przygotowana, by przemierzyć cały szlak Zion Narrows i dotrzeć do najbardziej spektakularnych miejsc.

Praktycznie: Aby przemierzyć Zion Narrows, warto zaopatrzyć się w wodoodporny ekwipunek: buty, spodnie, a nawet cały kombinezon. Żeby uniknąć tłumów na popularnych szlakach, warto wybrać się tam poza letnim sezonem.

JEZIORO MONO LAKE

Najstarsze jezioro USA położone na wysokości ponad 2 tys. m n.p.m. swoją niezwykłość zawdzięcza niesamowitym formacjom skalnym. Tufowe skały powstały na skutek reakcji słonych wód zasadowych jeziora ze słodkowodnymi źródłami na dnie. To miejsce jest tak nierealne, że spokojnie mogłoby stanowić fantastyczną scenografię dla niejednego filmu science fiction.

Chcę wrócić by…uchwycić Mono Lake nocą na tle rozgwieżdżonego nieba.

Praktycznie: Warto zatrzymać się w miasteczku Lee Vining, jeśli chce się podziwiać i fotografować Mono Lake o zachodzie, wschodzie słońca lub nocą. Z miasteczka do parku podróż samochodem zajmie zaledwie 7 minut.

SAN FRANCISCO

Najbardziej lubię fotografować naturę. Miasta mają jednak również niezwykłą fotograficzną wartość. Dla mnie nabierają jej szczególnie nocą. San Francisco jest jednak tak fascynującym miastem, że każda pora jest dobra na zwiedzanie i fotografowanie. Ciekawych miejsc również nie brakuje: teren wzdłuż Mariny, turystyczne Fisherman’s Warf, więzienie Alcatraz, tętniące życiem ulice, dzielnica Alamo i oczywiście najsłynniejszy most Golden Gate Bridge.

Chcę wrócić by… upolować Golden Gate Bridge w kilku odsłonach: o wschodzie i zachodzie słońca i we mgle oraz by fotografować miasto nocą z miejsca zwanego Twin Peaks.

Praktycznie: Aby sfotografować most we mgle, trzeba się do San Francisco wybrać latem. Ponoć jedną z najlepszych miejscówek na sfotografowanie mostu jest Battery Spencer, czyli dawny fort wojskowy. Warto jednak poszukać swojego miejsca i innego spojrzenia na ten tak obfotografowany już ze wszystkich stron obiekt.

Wróciłabym jednak na zachodnie wybrzeże również po to, by zobaczyć wiele miejsc, których nie udało mi się z różnych powodów odwiedzić za pierwszym razem. Wspomnę tylko kilka z nich: Monument Valley, Horseshoe Bend, czyli malowniczy kanion w postaci podkowy, Park Narodowy Bryce Canyon i wiele innych. Czas przymierzyć się do kupna biletów.

SPRAWDŹ LOTY


Tekst powstał przy współpracy z Polskimi Liniami Lotniczymi LOT


O Autorce

B*Anita Demianowicz

Podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję m.in. z magazynami Podróże, Poznaj Świat i Rowertour. Prowadzę prezentacje i warsztaty podróżnicze w całej Polsce. Jestem również przewodniczką grup trampingowych dla kobiet, a także organizuję festiwal TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.
Jestem absolwentką kilku kierunków studiów, m. in. filologii polskiej na UG i Polskiej Szkoły Reportażu.
We wrześniu 2016 ukazała się debiutancka książka: „Końca świata nie było”.

Więcej o mnie>>>.

Dodaj komentarz

37 komentarzy do "Dlaczego chcę wrócić na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
wpDiscuz