Czy zastanawialiście się kiedyś jak przygotować się do jazdy rowerem zimą? W co się ubrać? Co zabrać na kilkutygodniową wyprawę rowerem w warunkach zimowych? Poznajcie moją listę sprzętu na zimowe rowerowanie.
Zmiana biletu to koszt prawie trzech tysięcy, zakomunikował mi Małżonek. Mina trochę mi zrzedła. A takie miałam cudowne plany, żeby zostać w Chile, pojechać do Argentyny, może Boliwii i Peru. Pobujać się po w miarę ciepłych krajach i spędzić jak najwięcej czasu poza Polską, w której trwa zima. Ale zmiana biletu okazała się totalnie nieopłacalna. Rozsądniejszym rozwiązaniem był powrót i ewentualne polowanie na kolejny błąd w systemie lub promocję Iberii i powrót do Ameryki Południowej w innym terminie. Mój mózg jednak był już ukierunkowany na wyjazd, na włóczenie się znacznie dłuższe niż kilka tygodni. Musiałam coś wymyślić. Skoro nie zostaję w Chile to, co dalej?
– Są jeszcze miejsca na etapach zimowych – usłyszałam od jednego z koordynatorów sztafety do Japonii „Rowerowe Jamboree”. Ale że zimą?! I to na rowerze?! Brrr!!! W życiu, myślałam jeszcze przed wyjazdem do Gruzji. A potem moje myślenie zaczęło się stopniowo zmieniać. Zaczęłam rozważać wyjazd rowerowy zimą jako nowe wyzwanie. I choć zimna nie znoszę, to jednak wyzwania lubię. To, co? Jedziemy rowerem z Ukrainy przez Rumunię Bułgarię do Stambułu. A więc jazda!
Zimą nigdy nie uprawiałam sportów. No może łyżwy jedynie, ale lata temu. Zwykle zimę spędzam w cieplejszych rejonach, więc i sprzętu zimowego brak. Żadnych porządnych rękawiczek, kurtek, butów. No po prostu nic. Zaczęłam szukać w necie jak do takiego wyjazdu się przygotować, czytać na różnych portalach, podpytywać tych, co jakieś doświadczenie mają. Musiałam wybrać sobie sprzęt dobry i przede wszystkim rozsądny cenowo. Bazą dla mnie była lista zrobiona przez Kamilę Kielar przed wyjazdem rowerem na Jukon oraz portal roweroweporady.pl, gdzie znalazłam sporo informacji, jakie ubrania do zimowej jazdy rowerem byłyby najlepsze i na co przy wyborze zwracać uwagę. Może nie każdego ten tekst zainteresuje (bo jak twierdzi mój mąż: nie ma tylu szaleńców, którzy chcieliby jeździć zimą na rowerze), ale może moja lista rzeczy, które zabieram, komuś, kto kiedyś też podobnie jak i ja oszaleje, przyda się.
Metodą prób i błędów doszłam do tej listy. Nie mam pojęcia czy rzeczy, które kupiłam sprawdzą się. Może zabiorę czegoś za dużo albo czegoś mi zabraknie. Przekonam się i na pewno też o tym napiszę.
O rowerze rozpisywać się nie będę, bo nie jadę na swoim. Jest sponsor, daje sprzęt, który jest przechodni i zostaje mi się tylko modlić, by sprzęt okazał się dostosowany do warunków zimowych. Sakwy mamy dwie tylne. W sumie 60 litrów i musi nam starczyć.
Nie będę się rozpisywać nad sprzętem biwakowym, bo wiadomo, że bierzemy namiot i śpiwory, kuchenkę gazową, naczynia, ale mamy nadzieję, że biwakować w niskich temperaturach nie będziemy musiały. A sprzęt biwakowy czy fotograficzny bierze się mniej więcej taki sam, niezależnie od warunków pogodowych. Przede wszystkim chciałam się skupić na ubraniu, bo to jego skompletowanie sprawiło mi najwięcej trudności. (szczegółowo o tym, co zabrać na taki wyjazd możesz przeczytać u Kamili)
Zapytałam o radę wiele osób. Dwa punkty powtarzały się niemal w każdej odpowiedzi.
1. Ubieraj się na cebulę. Lepiej można kontrolować temperaturę i mniejsza jest wówczas szansa na przegrzanie się
2. Dobra bielizna termiczna to podstawa, najlepsza jest z merynosów.
Wiadomo, że na rowerze mięśnie pracują i jest cieplej niż podczas chodzenia, dlatego warto od początku założyć mniej rzeczy na siebie, a potem je ewentualnie dokładać, jeśli okaże się, że błędnie oceniło się na początku warunki.
Dla mnie najważniejsza sprawa to ochrona dłoni, stóp, które potwornie mi marzną i często są zimne, dlatego szczególnie muszę je chronić. I oczywiście twarz.
Moja lista ubrań na zimową wyprawę rowerową:
GÓRA
1. Kurtka zimowa MAIER SPORTS
Wodoodporna, wiatroszczelna i dobrze odprowadzająca pot. Membrana wg. producenta ma wodoodporność 10.000 mm słupa wody i „oddychalność” na poziomie10.000 g/m2/24h. Nie do końca wierzę w te wszystkie tkaniny techniczne, ale zobaczymy jak sobie poradzi. Okazyjny nabytek z TKMaxx
2. Kurtka /bluza sofshellowa
Przyda się, gdy temperatury będą wyższe jako warstwa wierzchnia, lub w razie bardzo niskich temperatur wyląduje pod kurtką zimową.
3. Lekka puchowa kurtka Lolë
Na wszelki wypadek. Jestem zmarzluchem i wolę mieć za dużo rzeczy ze sobą niż za mało. Kurtka mieści się w maleńkim woreczku, stanowi swoistą rezerwę jeśli warunki okażą się ekstremalne. Może stanowić też docieplenie, jeśli przyjdzie nam spać w namiocie (specjalnie umieściłam szpulkę nici, by było widać jak niewielkich rozmiarów jest kurtka po złożeniu)
5. Bluza rowerowa, która otrzymamy od sponsora
6. Bielizna termiczna SMARTWOOL (dostępność i ceny można sprawdzić np. na Ceneria.pl)
Bielizna z wełny merynosów. Ponoć najlepsze rozwiązanie. Długo zachowuje świeżość, co w przypadku rowerów i braku możliwości częstego prania jest na pewno przydatne. Dobrze odprowadza pot i ponoć jest super ciepła. Wybrałam taką o gramaturze 250, która jest ponoć jedną z najcieplejszych.

7. Dwie bluzki oddychające, odprowadzające pot, szybkoschnące QUECHUE
8. Bielizna sportowa
9. Kominiarka z otworem na nos LAFUMA
11. Chusta na szyję
12. Rękawiczki trzypalczaste rowerowe CHIBA Hot Liner
Są cieplejsze niż pięciopalczaste, ale z kolei łatwiej nimi manipulować przy kierownicy niż dwupalczastymi. Temperatura komfortu -20. Rękawiczki są długie i naprawdę ciepłe. Mają też specjalna kieszonkę na włożenie rozgrzewacza.

13. Rękawiczki cieńsze pod spód
14. Płaszcz przeciwdeszczowy
DÓŁ:
1. Bielizna termiczna SMARTWOOL (oficjalny dystrybutor)
2. Spodnie softshellowe 4FUN
3. Spodnie przeciwdeszczowe rowerowe DECATHLON
4. Skarpety z wełny merynosów różnych marek
5. Buty wysokie z membraną trekkingowe, wiatroszczelne i wodoodporne 4FUN
6. Buty zapasowe niskie z membraną gore-tex SALEWA
Do tego para spodni turystycznych i getry na nieco wyższe temperatury.
Dodatkowo zabieram:
1. podgrzewacze jednorazowe do stóp i dłoni, które potrafią trzymać ciepło do 8-10 godzin oraz wielokrotnego użytku, które by przywrócić do użyteczności, należy wrzucić do gorącej wody na 5-7 minut albo zawinąć w ubranie. NEVICA
W bardzo dobrej cenie kupiłam w sklepie SPORTS DIRECT w Gdańsku
Trochę tego jest. I trochę trzeba było się nabiegać, żeby to wszystko skompletować. Teraz pozostaje mi tylko wierzyć, że to wystarczy, by ochronić mnie przed zimnem, którego do tej pory nienawidziłam. Mam nadzieję, że teraz się polubimy.





Czekam na wpis “po” 🙂 Czaję się na dłuższe zimowe rowerowanie i już jak czytałam wpis Kamilii to sobie ponotowała to i owo.
Już mam pewne spostrzeżenia. Post na pewno się pojawi.
Jazda na rowerze rozgrzewa, te cieplejsze rzeczy to chyba tylko do ogniska przed snem 🙂
..”czy zastanawialiście się kiedyś, jak przygotować się do jazdy rowerem zimą..?”
no ba! przerabialiście. Ale najbardziej interesuje mnie co Ci się z tej listy naprawdę sprawdzi – napisz proszę, bo rzeczy jest dużo. Ja mam chyba mniej, albo i inne..?
Niestety moje doświadczenie z jazdy zimą to troska nie tyle o zimno, bo wystarczy się odpowiednio ubrać, ale o rower. Po naszej “ukochanej” soli na drogach po jednym sezonie cały napęd był do wymiany. W następnym sezonie już codziennie starałam sie rower myć. Nie zapomnij dodać, jak przeżył jazdę twój bicykl. Pozdrower!
W miarę normalnie można jeździć do minus trzydziestu stopni 🙂 co do goretexu mam mieszane uczucia, przy spokojnej jeździe jeszcze się sprawdzi, ale przy intensywniejszym wysiłku lepiej zmienić goretex na softshell. Osobiście do jazdy zakładam różne softshelle, które na postoju uzupełniam hardshellem 🙂 Z rękawic do jazdy można wykorzystać narciarskie pięciopalcówki, wg mnie spisują się lepiej niż rowerowe zimówki. Spory problem stanowi mokry śnieg, który przykleja się do wszystkiego 😉 w razie zamarznięcia napędu facetowi łatwiej rozwiązać ten problem, wystarczy trochę ciepłego płynu, jednakże w warunkach głuszy mamy pod ręką tylko jeden ciepły “płyn” 😉 Drogi asfaltowe nie są zbyt przyjazne rowerzystom, staram się ich unikać jak ognia, dlatego też bezśnieżna zima jest dla mnie darem niebios… Moim zdaniem… Czytaj więcej »
Oczywiście, że każdy powinie kupować podd siebie. Ja ekperymentowałam i pytałam bardziej doswiadczonych, ale niewielu ich znalazłam 🙂 Długie wyjazdy zimowe raczej odstręczają ludzi. Co do rękawiczek to mi się mega sprawdziły i jestem z nich super zadowolona. Zabrakło też mi kilku rzeczy. Nie pomyślałam, że mogą mi być potrzebne i nikt mi tego nie podpowiedział. Napisałam taki post, co mi się przydało, a co nie, czego zabrakło, ale napisałam go już po zimie, więc nie opublikowałam. Zostawie na kolejny sezon 🙂
Buty miałam softshellowe, spodnie też. Buty kompletnie sie nie sprawdziły, stopy zamarzały, ale spodnie bajka, zwłaszcza z merynosami pod spodem.
Dopiero dziś trafiłem na Twój wpis 🙂 Dzięki za podlinkowane 🙂 Ale jak możesz, to zmień, że Rowerowe Porady to blog, a nie (tfu, tfu, tfu) portal 😀
Ok 🙂 Poprawię.
Oj nie wiem, czy byłaby tak odważna, żeby rowerem jeździć w zimie. Jakoś nie czuję tego. Wiosna i lato spoko. Jesienią mnie już odstrasza, nie lubię takiego klimatu na rower.
To będzie mój pierwszy zimowy sezon na rowerze. Zakupiłam trochę sprzętu w sklepie internetowym https://www.zico-bike.pl/ ciekawa jestem jak się sprawdzi. Mam nadzieję, że przetrwam zimę i złapię bakcyla 🙂