fbpx
AMERYKA ŚRODKOWA SALWADOR W DRODZE

Koronawirus. Jak sobie z nim radzi Salwador – jeden z najniebezpieczniejszych krajów świata

Salwador jest jednym z najniebezpieczniejszych krajów świata. I choć w porównaniu z rokiem 2018, rok 2019 zamknął się 30%  spadkiem liczby zabójstw, to wciąż jeszcze kraj czeka dużo pracy, by zmazać tę niechlubną łatkę. W trakcie pandemii wykazał się jednak szybkością i odwagą w podejmowaniu dość drastycznych decyzji, mających przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się wirusa. Podjął też decyzje, na jakie rząd Polski nigdy nie byłoby stać. 

Kiedy po raz pierwszy jechałam do Salwadoru osiem lat temu, kojarzyłam z krajem trzy rzeczy: gangi maras Mara Salvatrucha (MS13) i Barrio 18, przemyt narkotyków oraz ostre prawo antyaborcyjne. I co tu dużo mówić, bałam się.

Czytając informacje z kraju i przeglądając statystyki nie trudno się nie bać. Salwador to kraj, w którym jeden dzień bez żadnego zabójstwa (ostatnio, przed wprowadzeniem kwarantanny takim dniem był 10 lutego 2020 roku. 23 i 24 marca to pierwsze dwa dni z rzędu w historii kraju, kiedy nie popełniono żadnego morderstwa) to prawdziwa okazja do świętowania

Od czasów nowego prezydenta Nayib Buekele procent zabójstw zmniejszył się tu o 30%. Prezydent podjął wiele działań, mających na celu przemianę Salwadoru w kraj znacznie bezpieczniejszy i powoli mu się to udaje.

Dziś jednak nie o przemocy w kraju czy restrykcjach antyaborcyjnych chcę Wam opowiedzieć, ale o tym, z czego Salwador wreszcie może być naprawdę dumny i czego my możemy mu wreszcie pozazdrościć. Prezydent kraju Nayib Bukele wprowadził najlepsze chyba rozwiązania ze wszystkich krajów na świecie w trudnych czasach koronawirusa (oczywiście czas pokaże).

W kraju niebezpiecznym i zaliczanym do Trzeciego Świata, w którym większość społeczeństwa żyje z dnia na dzień, zostały podjęte naprawdę trudne i restrykcyjne decyzje, mające fatalny wpływ na ekonomię i gospodarkę kraju i na codzienne życie ludzi. W kraju biednym, zdecydowano się na niesienie pomocy wszystkim obywatelom, którzy przez wirusa i kwarantannę stracili źródło dochodu.

Ale po kolei.

11 marca w środę prezydent Bukele podjął decyzję o zamknięciu granic kraju. W tym czasie w Salwadorze nie było ani jednego przypadku koronawirusa. Mimo wszystko podjęto decyzje mające chronić Salwadorczyków przed rozprzestrzenieniem się wirusa. W Polsce (nie wspominając o innych krajach) postanawiają zamknąć granice dopiero cztery dni później (ale w rzeczywistości jest sporo przejść granicznych wciąż dostępnych np. dla pieszych). Organizuje się #lotdodomu. Z drogimi biletami i bez zachowania żadnych środków bezpieczeństwa. Polakom wracającym do kraju mierzy się temperaturę. Ci, którzy jej nie mają, mogą jechać do domu (przypominam, że pierwsze objawy mogą być widoczne nawet dopiero w 14 dniu, jeśli ktoś wyjechał na tydzień na wakacje i po tym czasie wraca, tych objawów jeszcze może nie mieć, ale już dziesiątki osób po drodze może zarazić). W tym czasie w Polsce jest już co najmniej kilkanaście przypadków.

W Salwadorze od 11 marca turystów odsyła się z kwitkiem, a wracających do kraju Salwadorczyków bez wyjątku na trzydziestodniową kwarantannę – nie do domu, ale do odosobnionego miejsca. Nie ma żadnych 24 godzin na dotarcie do domu i zarażenia po drodze współpasażerów. Ryzyko się zmniejsza do minimum. W tym czasie nie ma ani jednego przypadku zachorowania.

17 marca Salwador zamyka lotniska na 15 dni z możliwością wydłużenia tego czasu. Realizowane są jedynie loty towarowe. W tzw. ślepe punkty, czyli miejsca, przez które odbywają się nielegalne przejścia przez granice (jest ich 142) zostaje wysłane dwa tysiące żołnierzy i każda osoba, która będzie się starała wejść do Salwadoru w takim punkcie, trafia  od razu do więzienia (paradoksalne, że do tej pory raczej wszyscy tymi punktami uciekali z Salwadoru).

Tego dnia zamknięte zostają też wszystkie restauracje, bary, które mogą jedynie realizować zamówienia na wynos, na co się zezwala przede wszystkim jak podkreśla prezydent dlatego, by nie odciąć wszystkich ludzi całkowicie od pracy i zarobku w tym trudnym czasie.

18 marca zostaje potwierdzony w Salwadorze pierwszy przypadek. To osoba, która próbowała dostać się do kraju nielegalnie. Została od razu skierowana na kwarantannę i leczenie. Dzień później pani doktor epidemiolog (!!!) również próbuje się przedostać nielegalnie i zostaje złapana. Dwa dni później pojawiają się dwa kolejne przypadki. Dwóch Salwadorczyków wracających z Włoch. Zatrzymani od razu i zbadani na lotnisku oraz skierowani na kwarantannę. 23 marca to kolejne dwie osoby i kolejne dwie 25 marca. Wszyscy wyłapywani są na granicy i odsyłani na kwarantannę.

21 marca wprowadza się trzydziestodniową obowiązkową kwarantannę dla wszystkich. Kto jej nie przestrzega, zostaje wywieziony do specjalnego ośrodka, w którym trzydzieści dni spędzi w odcięciu od rodziny. Z domu wyjść można jedynie na zakupy, do lekarza, do apteki, na spacer z psem. Wychodzi jedna osoba z rodziny, wyznaczona przez jej członków. Policja pilnuje na ulicach. Radiowozy od czasu do czasu przejeżdżają pod moim domem. Czy czuję się zniewolona? Jasne, że nie podoba mi się, że nie mogę wyjść, dokąd chcę i muszę siedzieć w czterech ścianach, że nie mogę popływać w oceanie, który mam pod nosem, iść do kina, do knajpy czy wyjechać na wycieczkę. Ale czuję się bezpiecznie, bo wiem, że ci, którzy ewentualnie są zarażeni, też nie będą chodzili  na spacery i włóczyli się pod moim oknem.

To bardzo trudna decyzja w kraju, w którym znaczna część społeczeństwa żyje z dnia na dzień (ok. 2 miliony Salwadorczyków żyje w skrajnej biedzie), w którym większość nie może pójść i zrobić zakupów na tydzień czy dwa, nawet na dwa czy trzy dni i choć ja straciłam prawie wszystkie zlecenia, to jednak mam  ten „luksus”, że mogę się zaopatrzyć we wszystko na dłuższy czas.

Większość Salwadorczyków, jeśli danego dnia nie wyjdzie do pracy, to nie zarobi i nie zje. Większości nie stać na pójście do lekarza, bo muszą wybierać albo lekarz albo jedzenie dla rodziny.

Dlatego prezydent Salwadoru, który nie należy do najbogatszych krajów świata, ba zaliczany jest nawet do krajów tzw. trzeciego świata, podjął decyzję zwolnienia wszystkich swoich obywateli z trzymiesięcznych opłat za: gaz, prąd, wodę, internet, telefon, wynajem mieszkań. Można? Jak się okazuje można. To nie jest zawieszenie, zamrożenie na 3 miesiące, lecz zlikwidowanie. Rząd zapewnia też i dba o nie podnoszenie cen na produkty pierwszej potrzeby oraz stały ich dostęp.

Każdy obywatel, który musi wykonywać swoją pracę w trakcie kryzysu: lekarze, policja, straż graniczna, żołnierze, pracownicy banków, sklepów spożywczych, kierowcy autobusów i inni pracownicy publiczni w tym trudnym czasie otrzymają 150 dolarów więcej do wynagrodzenia. Ale to jeszcze nic.

Wszyscy obywatele, którzy na skutek kryzysu, kwarantanny stracili dochód: artyści, właściciele restauracji, dentyści, mali przedsiębiorcy, ludzie na co dzień pracujący na rynku, w autobusach itd, otrzymają na te 30 dni kwarantanny 300 dolarów na jedzenie dla rodziny.

Może to i nie są kokosy, ale wyliczenia pokazały, że w ten sposób Salwador przeznaczy 450 mln dolarów na ten cel. Prezydent Nayib Bukele podkreślił, że za te pieniądze mógłby wybudować i wyposażyć 5 szpitali, ale woli prewencję, niż leczenie, bo skoro kraje z „pierwszego świata” ze służbą zdrowia na wysokim poziomie jak Włochy nie potrafią sobie poradzić, to co dopiero kraj trzeciego świata? Lepiej zapobiegać niż leczyć.

Tak wygląda wg. wyliczeń progres koronawirusa w Salwadorze

Na stronie prezydenta każdego dnia publikowane są informacje o liczbie przeprowadzonych testów i osób, u których podejrzewa się wirusa. Nic się tu nie ukrywa. Prezydent nawołuje do jedności i odpowiedzialności, by nie podzielić losu Włoch, Chin i pozostałych krajów. Bo zdaje sobie sprawę i otwarcie o tym mówi, że Salwador nie poradzi sobie z dużą liczbą zakażeń. Z wyliczeń matematycznych, robionych na podstawie wzrostu liczby zachorowań w innych krajach, wynika, że gdyby nie podjął tych wszystkich środków ostrożności, to do  14 kwietnia zachorowałoby 768 osób, a do 20 maja liczba zarażonych sięgnęłaby prawie 3,5 mln (populacja Salwadoru liczy 6,6 miliona). Trudno przewidzieć, ile osób z tej grupy by nie przeżyło, ze względu na słaby dostęp do opieki zdrowotnej, ale jedno jest pewne. Liczba zgonów byłaby katastrofalna.

Prezydent otwarcie przyznaje, że zdaje sobie sprawę, że pandemia, mimo wszystkich przedsięwziętych środków, nie ominie Salwadoru. Wprowadzając te wszystkie działania, gra jednak też na zwłokę, by przygotować się do walki. W stolicy San Salwadorze stworzono największy w całej Ameryce Łacińskiej szpital dla pacjentów z koronawirusem. Liczy 2300 łóżek gotowych na przyjęcie pacjentów.

Oczywiście nic nie jest idealne, wszędzie są błędy i czas pokaże, czyje decyzje były dobre.  Ludzie skarżą się na warunki w ośrodkach, do których wysyłani są na kwarantannę i jest wiele znaków zapytania. Podoba mi się jednak, że Bukel nie udaje, że jest wszechwiedzący i że wszystkie decyzje, które podejmuje, są jedynymi najlepszymi. Sam przyznaje, że jest tylko człowiekiem i popełnia błędy, ale zawsze stara się myśleć o swoim kraju i o ludziach w nim mieszkających (kiedy był gubernatorem, całą swoją wypłatę oddawał potrzebującym).

Mieszkając tutaj w dobie zarazy, póki co, czuję się dużo bezpieczniej, niż czułabym się w  tej chwili w Polsce. Kolejne dni i tygodnie pokażą, czy podjęte tu decyzje były dobre. Co Wy o tym myślicie?

O Autorce

B*Anita Demianowicz

B*Anita Demianowicz

Podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję m.in. z magazynami Podróże, Poznaj Świat i Rowertour. Prowadzę prezentacje i warsztaty podróżnicze w całej Polsce. Jestem również przewodniczką grup trampingowych dla kobiet, a także organizuję festiwal TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.
Jestem absolwentką kilku kierunków studiów, m. in. filologii polskiej na UG i Polskiej Szkoły Reportażu.
We wrześniu 2016 ukazała się debiutancka książka: "Końca świata nie było".

Więcej o mnie>>>.

8
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
AnitaB*Anita DemianowiczBartek DziwakPiotrMotyka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Motyka
Gość
Motyka

Proszę zweryfikować wiedzę kiedy pojawiają się pierwsze objawy bo na pewno nie po 14 dniach.

Piotr
Gość
Piotr

W trudnych czasach widać że tzw rzady silnej ręki lepiej sobie radzą od tych co mówią o równośći , prawach człowieka itp
Dodatkowo Salwador nie jest tłumnie odwiedzany przez turystów , jest małym krajem więc łatwiej w czasie kwarantanny nim zarządzać . Podobają mi środki ktore wprowadził pan Nayib Bukele by ratować swoich obywateli .

Bartek Dziwak
Gość
Bartek Dziwak

Sporo rozsądnych decyzji, ale w Polsce też nie wygląda to źle. Rzadko chwalę nasz rząd, ale przynajmniej PRowo te działania, które podjęto, dają radę. Są JAKIEŚ – a nie tak, jak w wielu innych krajach – ŻADNE. 🙂

Anita
Gość
Anita

No i nic to nie dalo. Wydaję mi się że niemal mazdy bedzie musiał przez to przejść a umrą tysiące jak nie milion ludzi. Jak na grypę po tylu latach badań umiera 72tys rocznie to co dopiero na takiego nieokiełznanego wirusa. Widzę, że jesteś pasjonatką. To dobrze. Artykuł wydaje się niemniej nieaktualny patrząc na dzisiejsze realia tam