fbpx
W DRODZE

Jakie cechy powinna mieć podróżniczka? Czyli być jak Elżbieta Dzikowska. (+konkurs)

Podróżniczka Elżbieta Dzikowska

Jakimi cechami powinna się wyróżniać dziewczyna, kobieta, by zostać podróżniczką? Czytając biografię Elżbiety Dzikowskiej, szukałam u niej cech, który pozwalały jej realizować plany, marzenia i osiągać zamierzony cel. Stwierdziłam, że właśnie może z tych cech, uda się stworzyć listę, która pomoże nam stwierdzić, czy i my na podróżniczkę się nadajemy. W trakcie lektury biografii legendarnej dziennikarki i redaktorki „Kontynentów”, współautorki programów podróżniczych „Pieprz i wanilia” – Elżbiety Dzikowskiej, o której jak można przeczytać w książce, że jest:

Podróżniczką z takich, jakich już nie ma. Można powiedzieć – endemit. Gatunek na wymarciu. Jedna z tych nielicznych, które były wszędzie i – można przynajmniej odnieść takie wrażenie – wiedzą prawie wszystko”, pomiędzy historiami z życia Dzikowskiej a dziejami członków jej rodziny,  szukałam też podobieństw między mną a nią. I nawet kilka znalazłam.


Wolność i nowe wyzwania

Tak, jak ona kocham wolność, jestem ciekawa świata i uwielbiam podejmować wyzwania. Gdy zaproponowano mi, by wziąć udział w zimowej sztafecie rowerowej, początkowo się wzbraniałam, bo nie lubiłam zimna. A potem stwierdziłam, że w sumie spróbuję. Dlaczego? Dlatego, że właśnie nie lubiłam zimna i chciałam wyjść ze strefy komfortu, bo w podróży właśnie bardzo często o to chodzi. Nie o odwagę podróżowania, ale odwagę, by opuścić bezpieczny i znany port. Ona też tak robiła. Podobnie jak Dzikowska lubię poszukiwać nowego i nie żałować tego, co było, choć czasem to trudne. Uczę się jednak i czekam na to, co nadejdzie: nowe, nieznane, licząc, że będzie jednak lepsze.


Ameryka Łacińska

Jej pierwsza samodzielna podróż odbyła się do Meksyku. Moja po sąsiedzku, bo do Gwatemali, ale kończyłam tę podróż również w Meksyku. I tak, jak jej podróż, tak i moja ukierunkowały nasze życia i „zainfekowały” Ameryką Łacińską.

Te miesiące, które ma przed sobą, mają ukierunkować ją na całe życie – mają ją Ameryką Łacińską trwale zainfekować. Żeby wracała tam już zawsze, jak najczęściej.

Od mojej pierwszej podróży do Ameryki Środkowej (Gwatemali, Hondurasu, Salwadoru i Meksyku” wracałam tam wielokrotnie. Zresztą za chwilę znów wyjeżdżam do ukochanego przez Elżbietę Dzikowską – Meksyku. Obie doceniłyśmy tę magię, którą kraje Ameryki mają w sobie. Tam bowiem zdarzają się rzeczy niespodziewane i one „zdarzają się tam jakby z większą łatwością niż w Europie”.

I choć mój pierwszy raz był obarczony strachem, to czułam od początku, że Ameryka Środkowa to moje miejsce, że jestem u siebie. Do tej pory każdorazowo, gdy tam wracam, czuję, że wracam do domu. Tak, jak Elżbieta poczuła to w Meksyku.

Wychodzi na brzeg w tropikalnym Veracruz. Czuje się wspaniale. Ulga, radość, satysfakcja. Dawno tak się nie czuła. Powietrze jest parne, gorące, aromatyczne – przesycone korzenno-bagnistą wonią, zawierającą setkę obietnic i równie wiele znaków zapytania. Nie ma jednak wątpliwości: to jej miejsce. Jest u siebie.


„Pomiędzy”

Lubię ten stan „pomiędzy”, bycia w podróży, w zawieszeniu, w oderwaniu. Lubię lotniska, przejazdy pociągami, autobusami. Lubię też dotarcie do celu, ale stan „pomiędzy” jest dla mnie najlepszy.

(…) zaczęła się rozsmakowywać w tym przedziwnym stanie, jakim jest podróżowanie. W tym magicznym zawieszeniu. W tym długotrwałym „pomiędzy” i oderwaniu się od wszystkiego innego. W tym nastawieniu się na cel, który mamy przed sobą i który każe nam się przemieszczać, w pewnym sensie także w czasie.


Inny świat

Jest jednak też wiele różnic. Nie są to marzenia, bo te mimo różnicy wieku, są podobne. Ja też chcę pisać, fotografować i podróżować. I gdy czytam, jak opisują Dzikowską inni, to jakbym widziała samą siebie. Różnice są w świecie.

Ze statywem (…) i z podręcznym plecaczkiem pełnym aparatów fotograficznych i obiektywów (…)

Dziś, kiedy dokądś się jedzie, zaskoczeń przeżywamy stosunkowo mało. Prawie zawsze wiemy, czego możemy się spodziewać. Wszystko już w zasadzie widzieliśmy. Czy to na widokówkach, czy w telewizji, czy w internecie. Pod tym względem dzisiejszy świat jest przeokropny. Trudną o autentyczną nowość. Tymczasem wtedy – w latach sześćdziesiątych – tak jeszcze nie było. Jasne, człowiek starał się dowiedzieć jak najwięcej o rejonie, do którego się wybierał, zwłaszcza gdy wyjeżdżało się daleko. (…) Kiedy docierało się do celu podróży, było miejsce na zaskoczenie, wzruszenie, na doznania.

Dziś mało jest miejsc nieodkrytych, dziewiczych, w których nikogo nie było. Dziś każdy ma aparat, komputer, kamerę. Każdy ma telefon, którym może wszystko nakręcić i sfotografować. Wszystko już zostało pokazane na instastories czy na youtubie. Dziś podróżować może każdy: mamy paszporty, a do wielu krajów, by wjechać, nawet ich nie potrzebujemy posiadać. Świat stał się globalną wioską.

I z jednej strony pojawia się myśl w mojej głowie, że kiedyś było prościej, bo chociaż o paszport było trudno, to wszystko było nowością i wielką przygodą. Dziś, gdy wszystko jest już odkryte i każdy jest multiinstrumentalistką, jaką była Dzikowska, jest trudno się wybić i wyróżnić. Wszyscy już wszystko widzieli i wszyscy już wszystko wiedzą. Trudno dziś zostać Dzikowską. Zawsze można jednak próbować.


To, czym trzeba się charakteryzować?

1. Kochać wolność.

Ach, chyba niczego nie kocha bardziej!

2. Byś długodystansowcem.

Trzeba być długodystansowcem. A kto tak robi w dzisiejszym efemerycznym świecie?

3. Nie poddawać się.

Gdzie pokazywano jej drzwi, wracała przez okno. Używała uśmiechu, a kiedy nie było wyjścia – łokci.

4. Być ciekawą świata.

Widać, że jest dynamiczna, ciekawa świata – że jej się chce.

5. Wierzyć, że wszystko jest możliwe.

Mimo młodego wieku wiedziała już, „że nie ma takiego szlabanu, którego nie można by podnieść.

6. Przesuwać granice

Wobec że nie ma raz na zawsze określonych granic, można je przesuwać niemalże w nieskończoność.

7. Być gotowym na poświęcenia.

Żeby tyle osiągnąć w życiu, ciocia musiała wiele poświęcić. Myślę, że ofiarą jej nad wyraz aktywnego życia i padły przede wszystkim relacje rodzinne.

8. Umieć się dostosować do każdych warunków

Elżbieta potrafi się dostosować do każdych warunków. I w każdych być równie szczęśliwa. Dzięki niej zrozumiałam, że w podróży czasem dlatego jest pięknie, że nie jest pięknie. Że brak wygód i piękna potrafi być najpiękniejszy.

9. Podejmować nowe wyznania, wychodzić poza strefę swojego komfortu.

Jadę. Przecież pani nigdy nie jeździ na północ. Właśnie dlatego. Trzeba iść naprzód. Chcę zobaczyć coś nowego.

10. Mieć pomysł na siebie.

Charakterystyczne dla Elżbiety Dzikowskiej jest to, że na każdym etapie życia była przewidująca i miała na siebie pomysł: kiedy nie mogła już z taką intensywnością jeździć po świecie, zaczęła podróżować po Polsce i ją opisywać.

11. Być nie do zatrzymania.

Elżbiety nie można zatrzymać. Zawsze ma coś do zrobienia, i to koniecznie.

12. Ciągle poszukiwać nowego.

To zresztą typowe dla Dzikowskiej: ciągłe poszukiwanie czegoś nowego. Jest to też następstwo tego, że ona po prostu widzi. Inni patrzą, a ona widzi.

13. Nie żałować tego, co było.

Żałuje pani tego, czego już nie ma? Nie bo tak jest dziś, a jutro przyniesie coś całkiem innego. Co? Nie wiadomo.

14. Niecierpliwić się na nowe.

Ale owa niewiadoma stanowi dla mnie – i zawsze stanowiła – wielką podnietę. To zbawcza, często niedoceniana rola przemijającego czasu. Czas nie tylko niszczy, czas także przynosi szansę i zmianę – to, co nowe.

15. Być otwartą na zmiany.

Ona była całkiem inna – otwarta i chłonąca to, co mogło przynieść odmianę, a jej myślenie nie było obarczone strachem.

16. Mieć prawdziwą pasję.

„ (…) a my dyskutowaliśmy o pasji: o tym, że życie bez niej jest nic niewarte, jak nocne niebo pozbawione gwiazd. Jak potrawa bez przypraw. Lody bez wanilii, ryba bez aji, że trzeba żyć w sposób choć trochę niezwykły. Bez tego ani rusz…

17. Wierzyć, że najlepsze jeszcze przed Tobą.

Zawsze wierzyła, że mimo wszystkiego, co osiągnęła, co widziała, opisała, utrwaliła na taśmie filmowej i – co najważniejsze – w pamięci, najlepsze wciąż ma przed sobą. I tak jest do dziś.

Elżbieta Dzikowska – szybko zaczęła nie tylko mówić, ale i śpiewać. Swoją pierwszą daleką podróż odbyła do Żerocina na plecach ojca. Zapomnienia zwykle szukała w książkach, które przenosiły ją do lepszej rzeczywistości. Jako młoda dziewczyna trafiła do więzienia. Nauką, jaką z niego wyniosła było zyskanie poczucia bezgranicznej wolności. W czasie, gdy o paszporty było trudno, ona pokazywała Polakom niedostępny dla nich świat i zarażała podróżowaniem.


KONKURS!

Mam dla Was konkurs, w którym możecie wygrać pierwszą biografię Elżbiety Dzikowskiej. Wymieniłam kilkanaście cech podróżniczki. Na pewno jest ich jeszcze wiele. Napisz, czym według Ciebie powinna się cechować podróżniczka i wytłumacz dlaczego. Najciekawsze odpowiedzi zostaną nagrodzone biografią.

Odpowiedź na pytanie wyślij na adres e-mail: anita.demianowicz@gmail.com, w tytule wpisując „Elżbieta Dzikowska”. Spośród osób, które odpowiedzą na pytanie, wybiorę sześć najciekawszych odpowiedzi. Konkurs potrwa do wtorku 5 grudnia, do godziny 23.59. Do tego momentu można przesyłać swoje odpowiedzi.
Ogłoszenie wyników nastąpi w Mikołajki  6 grudnia.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Romana Warszewskiego „Dzikowska”.

Podróżniczka Elżbieta Dzikowska

O Autorce

B*Anita Demianowicz

B*Anita Demianowicz

Podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję m.in. z magazynami Podróże, Poznaj Świat i Rowertour. Prowadzę prezentacje i warsztaty podróżnicze w całej Polsce. Jestem również przewodniczką grup trampingowych dla kobiet, a także organizuję festiwal TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.
Jestem absolwentką kilku kierunków studiów, m. in. filologii polskiej na UG i Polskiej Szkoły Reportażu.
We wrześniu 2016 ukazała się debiutancka książka: "Końca świata nie było".

Więcej o mnie>>>.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o