fbpx
W DRODZE

Gwatemala w kuchni

Kilka dni temu minęły trzy miesiące od mojego powrotu do Polski z Ameryki. Wzięło mnie dzisiaj na wspomnienia. Wprawdzie w międzyczasie wyjeżdżałam i odwiedzałam inne rejony i to niezwykle piękne jak chociażby opisywaną przeze mnie Maderę, to jednak tęsknota za Ameryką Środkową tkwi we mnie wciąż głęboko. Wracam do niej w snach i we wspomnieniach, w rozmowach, w krótkich wspominkach, gdy ktoś z przypadkowo spotkanych, dawno niewidzianych znajomych pyta:

– No i jak było?

Trudne to pytanie. A właściwie może nie trudne, tylko źle postawione. Bo jak na krótkie „jak było” mogę opowiedzieć o czterech i pół miesiąca jednej z najważniejszych części mojego życia, o kilku miesiącach, podczas których spełniałam swoje marzenia, i podczas których tak wiele rzeczy się działo? Zostaje mi jedynie odpowiedź: fajnie, super, cudownie, ale czasem trudno. U jednych widzę rozczarowanie i słyszę:
– I co? Tylko tyle? Prawie cztery i pół miesięcy, a ty mówisz fajnie?
Po to zaczęłam pisać blog, by wszyscy zainteresowani mogli na bieżącą wiedzieć, co się u mnie dzieje i jak tam jest na drugim końcu świata. Bo wiedziałam, że nie da się tego wszystkiego opowiedzieć w kilku słowach czy zdaniach.
Do Ameryki wracam też w ciągłym pisaniu o niej. W reportażach z podróży, w zapiskach, które chciałabym, aby z czasem ułożyły się w coś większego, w krótkich mailach, na które odpowiadam ludziom, którzy piszą z prośbą o radę, jaką szkołę hiszpańskiego wybrać, i w którym kraju, gdzie warto pojechać i co zobaczyć. I jeszcze pewnie długo do niej będę wracała na spotkaniach, slajdowiskach. By w końcu wrócić tam ponownie osobiście. Mam nadzieję, że w przyszłym roku.
Ameryka Środkowa stała się dla mnie bardzo ważnym miejscem i stała się istotną częścią mojego życia. Wiele zmieniła we mnie, odbiła na mnie swój ślad. I nawet, jeśli kiedyś trafię w tysiąc razy piękniejsze miejsca i przeżyję sto razy ciekawsze przygody i zdobędę o wiele ważniejsze doświadczenia, to nic Ameryki Środkowej nie przebije, bo była pierwsza. A pierwszy raz jest zawsze najważniejszy i niezapomniany.
Ameryka Środkowa powraca też do mnie w kuchni, w smakach i aromatach. I nie zamierzam zamieniać mojego bloga z podróżniczego w kulinarny, ale dziś z nostalgii przygotowałam na obiad danie, które podawała czasem Dona Elena, u której gościłam w Gwatemali. Mój zachwyt nad tą prostą potrawą, skłonił Done Elenę do podania mi przepisu i dziś w końcu, po trzech miesiącach od powrotu, a po prawie czterech od opuszczenia domu moich kochanych gospodyń z Quetzaltenango, postanowiłam z tego przepisu skorzystać, a że sezon na główny jej składnik akurat jest w pełni, więc grzechem byłoby nie skorzystać z tego.
 
 
Zupa z bobu
1 kg bobu
1 pomidor bez skórki
kilka ząbków czosnku
wywar z rosołu
pieprz, sól, kolendra, papryka
 
Bób ugotowałam w osolonej wodzie z ząbkami czosnku. W drugim garnku przygotowałam wywar z marchewki, selera, pietruszki, pora, cebuli z dodatkiem czosnku, ziela angielskiego i liścia laurowego. Gdy jedno i drugie było już ugotowane, zmiksowałam marchew, cebulę, pomidora, czosnek i bób na gęstą masę. Dolałam rosołu do uzyskania odpowiedniej  konsystencji. Doprawiłam przyprawami. Zostawiłam też część bobu w całości, żeby obrać ze skórki i wrzucić w całości do zupy. Nie miałam niestety świeżej kolendry albo chociaż bazylii, by przystroić na wierzchu. Kto chce może użyć śmietany do zabielenia czy dodać wędzonego boczku albo dodać grzanek lub groszku ptysiowego. Jako że w Gwatemali wiele mięsa się nie jada, wszystko tam jest przygotowywane na warzywach. I tak też ja zupę przygotowałam.  

Może zupa nie wyszła tak znakomita jak ta przygotowywana przez cudowną Elenę, bo zabrakło prawdziwych gwatemalskich przypraw. Nie przeszkadzało mi to jednak delektować się nią. Smak potrawy przeniósł mnie znów na chwilę w moje ukochane strony.

O Autorce

B*Anita Demianowicz

B*Anita Demianowicz

Podróżuję, piszę i fotografuję. Współpracuję m.in. z magazynami Podróże, Poznaj Świat i Rowertour. Prowadzę prezentacje i warsztaty podróżnicze w całej Polsce. Jestem również przewodniczką grup trampingowych dla kobiet, a także organizuję festiwal TRAMPki-Spotkania Podróżujących Kobiet.
Jestem absolwentką kilku kierunków studiów, m. in. filologii polskiej na UG i Polskiej Szkoły Reportażu.
We wrześniu 2016 ukazała się debiutancka książka: "Końca świata nie było".

Więcej o mnie>>>.

8
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
hertysikiAnita DemianowiczSłomiany (chwilowo nie) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Słomiany (chwilowo nie)
Gość
Słomiany (chwilowo nie)

Pyszna zupa!

Anita Demianowicz
Gość
Anita Demianowicz

Cieszę się, że smakowała 🙂

siki
Gość
siki

Bób, honor, ojczyzna! Chwilowo nie Słomiany! Mam nadzieję, że już wkrótce wraz z Małżonką, kultywując tradycję i zakupiwszy w pobliskim sklepiku jedenaście ton bobu, spożyjemy go na balkonie przy wtórze specjalnych efektów audio. Anita, zupa wygląda trochę jak plwociny alpaki, ale składniki pewnikiem przyniosły Wam kulinarną orgietkę.

Anita Demianowicz
Gość
Anita Demianowicz

Powrócił Syn Marnotrawny! Nie wierzę! Smutno tu bez Ciebie było. Twa nieobecność spowodowała spadek „poczytalności” :)Może skoro i Ty wróciłeś, to i inni się nawrócą?

Z tą alpaka to przesadziłeś. Wiadomo, że zielonkawy, brunatny czy piaskowy kolor w połączeniu z konsystencją gęstą, nasuwa zwykle jedno skojarzenie…, no albo dwa, ale bez przesady. Zupa pyszna, chociaż mój małżonek po godzinie skonsumował cały talerz sphagetti, więc bardzo sycąca dla płci męskiej to ta zupa chyba nie jest.

Zapomniałam, że bób leży również i w kręgu Twoich zainteresowań. Więc już lada dzień będziemy go spożywać wspólnie na naszym balkonie.

siki
Gość
siki

A propos poniższego wpisu, moja kumpela Kamila też zainteresowała się tym przepisem na zupę z bobu dylanu… Pewnikiem tu zajrzy.

„Zupa z bobu na Anity blogu” – mniej więcej tak to zarymował dziś w bilateralnym połączeniu ze mną wokalista Kuśka Brothers (ten z włosami) – myśl o sekcji kulinarnej!

Anita Demianowicz
Gość
Anita Demianowicz

Siki myślę o sekcji kulinarnej właśnie. Może od czasu do czasu będę przyrządzała właśnie dania, których próbowałam w trakcie podróży i będę prezentować efekt mojego kucharzenia 🙂

Niech Kamila zagląda i korzysta.

herty
Gość
herty

A wiesz, że znalazłam ten blog szukając jakiegoś przepisu z bobem?;-) Super – dzięki za przepis;-) Chyba jutro będzie zupa z bobu;-))

Anita Demianowicz
Gość
Anita Demianowicz

Cieszę się, że mój blog się przydał 🙂 Smacznego!

error: Content is protected !!